Tag Archive: Mary Sue


Jakby Kurt żył, zastrzeliłby się ponownie

Zazwyczaj nie chcemy znęcać nad młodziutkimi autoreczkami, bo wiadomo – ich serduszka łatwo pękają, a każdy musi napisać parę głupot w życiu. Niemniej to [odraza w nawiasiku] cośmy poniżej spaskudziły, przekracza wszelkie granice tolerancji.  W tym opowiadaniu jest SZYSZKO ŹLE (a nawet gorzej!!!)! Enjoy.

octopussy_paskudy

PS. Ale Szyszka mi zajebiste cycki narysowała ❤

Czytaj dalej

Dla niektórych mroczny i niebanalny to synonimy zajebistości. Tak też było pewnie z naszą autoreczką, która siląc się na malownicze (we własnym mniemaniu) metafory, tworzy absurdy, mające z literaturą tyleż samo wspólnego, co ogrodowe krasnale z rzeźbą.

Dziś promocja: 3 paskudy zamiast 2!

Komentują:
Epsorphe
Mira
Szyszka

Czytaj dalej

Doctor Who i całkiem głośna cisza

Przyznam się Wam do czegoś. Jestem, jak to mówi Mira, serialową dziweczką. Serial wciąga inaczej, niż książka, bo nie trzeba sobie biszów wyobrażać – biegają radośnie po ekranie, prezentując swoje wdzięki. David Tennant jako 10 Doktor niewątpliwie jest przeuroczy i choć opuścił serial ładnych parę lat temu, nadal można spotkać fanki, które z psychotycznym błyskiem w oku popiskują, że to właśnie on jest „tym jedynym i słusznym” Doktorem. Jedna z nich mało, że postanowiła napisać na nowo przygody 11 Doktora, zamieniając Matta Smitha w Davida, ale dodatkowo postanowiła wykopać z fabuły prawdziwą towarzyszkę Doktora i zastąpić ją… Mary Sue.

Jeśli natkniecie się podczas lektury na obce, dziwne słowo czy pojęcie – zajrzyjcie do Paskudnego słowniczka 😀

Komentują: Foka i Szyszka, serialowe dziweczki. Miry tym razem nie ma, niech Was zżera tęsknota i nadzieja na zwabienie jej paczką czipsów.

Czytaj dalej

Czasami twórcom fanfików nie wystarczy dokonywanie gwałtów gramatycznych na bohaterach, mało im psychicznej kastracji postaci – wtedy wprowadzają postać dodatkową, mającą wiele cech wspólnych z samą autorką ( fanfik typu self-insert). Zazwyczaj to dziewczę, do której główny bohater zaczyna pałać namiętnością lub  po prostu jest uber-mega-zajebistyczna. Takie coś nazywa się Mary Sue, na (wątpliwą) cześć pierwszej panny, która postanowiła odreagować swoje kompleksy w świecie fantazji. Mary Sue nikogo nie oszczędza. Nawet Szatana Serduszko.

Autorki nie zdradzamy, bo jest osobą sławną/bogatą/piękną/zmądrzała/penis (niepotrzebne skreślić).

Czytaj dalej