paskudy krwawe łzy

Małe przypomnienie: nasi bohaterowie za pomocą magicznej koperty przenieśli się do tajemniczej krainy, gdzie skrzynie piszczą, ściany przyczaskują, a bakterie koli grają na trąbce. Na usta wszystkich ciśnie się pytanie: CZY BĘDZIE ANAL?
To chyba nie na usta… niemniej, zacznijmy.

(obrazków nie ma, bo nam oczy wybuchły). Część pierwszą znajdziecie TUTAJ

Źródło: forum.thesims.pl

Komentują: Mira i Szyszka

-Musimy iść dalej..co będzie to będzie.Takie jest nasze przeznaczenie.-rzekł Osa.
Nie dość, że psychopata, to jeszcze buddysta.
Głębokie to było… jak gardło.

-Nie, ja nie chcę.Ja…Eryk..ale..czy ty…Wiesz na co nas…narażasz..ja…ja…nie mogę..nie…boję się..ja…ja…-jąkała się Cola.
Jaaa…. gut… sehr gut… schnellaaaaa!

Jednak nie zważając na niebezpieczeństwo, ruszyli.Szli ciemny korytarzem.Nie działo się nic specjalnego.
Zawsze mogli wrócić do miejsca, gdzie piszczy skrzynia i dać się przyczasnąć.

Nagle Ela i Osa zaczęli uciekać.Gonili się jak dzieci.
Bo to dzieci alkoholików!

Jednak Cola zachowała się spokojnie.Była jednocześnie opanowana i nerwowa.
A ja równocześnie puszczam pawia i czytam dalej.

Brzuch skręcał ją z bólu.Izka nie żyje..
Skręcał i zawijał ją w te sreberko.

Sara spojrzała do góry.Była tam jakaś mała górka, a obok, bardzo wysoko lina, która prowadziła do jakiegoś przejścia.Tylko jak się dotać na linę?
Dotacje na linę!
Do góry była górka, a na niej pagórek ze wzgórzem.

-Już wiem!-krzyknęła Cola.-Wskoczę na górkę, a z górki na linę, a zliny do wyjścia-jak też powiedział tak też zrobiła.
Kto jej powiedział? I co to jest zlina? I do ciężkiej cholery, czemu to opowiadanko zamienia się w opis kiepskiej platformówki?
Szyszu, myśl optymistycznie… przypomnij sobie jak łatwo się ginęło w tych platformówkach z dawnych czasów. Miej wiarę!
Mam gazy.
[odsuwa się]

Kiedy się dostała do pomieszczenia, nazwanego przez nią „wyjściem” to okazało się, że to wcale nie jest wyjście.
OMFG!!!!!1111oneone

Jednak nagle zobaczyła uwięzionego Eryka.
Eryk też nie jest wyjściem.
Ale uwięzienie Eryczka już może być :>

Sara wpinała się na górę do Eryka.
Może wypinała?
Przyczasła.

Kiedy już tam dotarła, oboje usłyszeli krzyk Eli:
-Pomocy!Eryk?-zawołała Ela.
-Ela!-zawołał Eryk i pobiegł w stronę jej głosu.
Chuja tam, a nie uwięziony był. Poza tym straszny drań, ma teleport i się nie podzielił.
Bo to taki… taki… więzień umysłu… ograniczonego… bardzo… bardzo… tak, aż tak bardzo.

Kiedy już był przy końcu długiego korytarza, nagle zza rogu wyszło coś i go..połknęło..To nie było zwierzę.Kiedy to coś najadło się Erykiem, oblizało pysk z krwi i pobiegło za Sarą.
Która w międzyczasie spokojnie stała i nadal się zastanawiała, dlaczego Eryk nie powiedział im o teleporcie i czy nie bzykał się z Elą, bo taki do niej wyrywny był.
Ty… a może to dalej metafora seksualna jest? Może to nie Eryk jako taki, tylko wiesz… jego sperma. To by wyjaśniało takie sprawne połknięcie.

-E..E…Eryk?Ty..ty…g..go..zj..zja..dłeś..a..a..n ieeeee!!!-zawołała Sara i uciekła przed stworem.Znalazła się w zimnym pomieszczeniu.Na górze zobaczyła drabinę prowadzącą do góry.
Do wyjścia, które nie było wyjściem.
Co ona powiedziała w sumie, jak wywalić te kropiszcza? “Eryk? Ty go zjadłeś a ja nie!” – no patrz, to o żarcie chodzi! Nie podzielił się, cham jeden.
Złodziej i gwałciciel w dodatku.

Wspięła się na nią i zobaczyła Elę.
– Ela, nie uwierzysz, Eryk miał teleport i się drań nie podzielił.
u góry na górce stoi drabina – logiczne

Wypłynęły do wyjścia.
Że co kurwa?
bo to była kraina szitem i absurdem płynąca

Jednak to nie był koniec.
Szlag.

Przed nimi stała cała banda gangsterów.
Cała… ok. Dobrze, że napisano to jasno, bo przy poziomie tego fica mogłabym się zastanawiać czy to większa połowa bandy. A tak mamy jasność.

Nie widzieli ich.Dziewczyny niezauważalnie uciekły i bezpiecznie wyszły na wolność.
Co za dramatyczny zwrot akcji!!!
Miały kartę “wychodzisz wolny z więzienia”

-Jej..kurcze nie zdaje ci się, że jesteśmy w Tokio?-rzekła z podziwem Ela.Z małej ciemnej uliczki, dziewczyny wyszły na miasto.Wyglądało to jak w Japoni.
Myślę, że poważnym hintem było to, że na końcu uliczki facet w stroju pokemona molestował Czarodziejkę z Księżyca
To nie pokemon. To kurczę. I to nie jakieś bezpańskie, tylko jej. I ogarniaj Szyszen, ogarniaj. I dorzucę jeszcze jedno “i”, by w zdaniu ałtoreczki jakoś mi go zabrało.

-Tak..chyba..Chodź może stąd..-powiedziała Sara.
No co ty, przecież tu tak fajnie…

-Ta, a gdzie niby?
-Niewiem..patrz może tam..jakiś opuszczony budynek..-Sara pokazała na wielki budynek.Wyglądał ładnie, ale zdaje się, że nikt w nim nie mieszkał.
Pusty budynek w środku Tokio. To najlepsze miejsce, by szukać pomocy. No ale to miła odmiana, budynek który był budynkiem, po wyjściu, które nie było wyjściem.
niewiemgdzietespacjewmojejgłowiesiępodziałychybaprzepadływrazzkropkami

Budynek zdobiły rusztowania.
taki trend architektoniczny, coś jak rozkopy we Wrocławiu i budowa autostrad w Polsce.

Dziewczyny weszły do środka.Było tam rzeczywiście pusto.Jedyne co tam było to winda.Dziewczyny pojechały nią na dach.
Nie wiem, czy to późna pora czy od czytania umarł mi mózg, ale zaczynam dostrzegać logikę w działaniach bohaterek.

-Hej, popatrz!Sara!Jaki extra motor..-powiedziała Ela, jednak ktoś jej przerwał.
Co jej przerwał?
Znajomi nie żyją, ale motór… motór zajebisty! Można by rzec eXXXtra… if u know what i mean. 😉

Za nią stał jakiś facet w garniturze i jego ochrona.
-Ja..ale ja pana z kądś znam….Ja..to..-Sara nie dokończyła.Wiedziała z kąd zna tego faceta.Przecież to on ukradł część największego zabytku świata.
Dupę Statuy Wolności!
a gdzie te całe Kądy są? To jakieś góry?
Taka wiocha koło Lądka Zdrój. Za Tłuszczem.

-Ty złodziejuDzwonię na policję!-odezwała się, głupio Sara.Przecież z czego zadzwoni?Może go jeszcze poprosi o telefon.Ale głupio palnęła.
Ha. Ha. Ha.
wyborny żarcik milordzico!

-Chłopcy..-Nishimura, bo tak miał na imię ten człowiek, odezwał się do swojej ochrony.-Nie zwlekajmy dłużej.Za dużo wiedzą.-w tym momencie złapał Elę za rękę i ciągnął dalej.-Zabić je!
Sara nie musiała dłużej czekać.
Wreszcie ktoś zabił tę Elę, trochę szkoda, że nie zrobiła tego własnymi rękami, ale cóż. To za Eryka, który się pewnie z nią bzykał.
w dupala. Bez odstępów. Bez kropek. Po prostu dziki ciąg ruchania.

Wsiadła na extra motor i pognała..szkoda, że dach się kończył, jednak Sara wolała już śmierć z motoru niż z rąk Nishimury.
Śmierć z motoru. Też chcę tak odejść.
Bo to był eXXXtra motor ze specjalnym siodełkiem.

Także rozpędziła się.Kiedy motor już miał walnąć w ładunki wybuchowe, na kolejnym dachu, Cola złapała się rusztowania poniżej i przeżyła.
Tradycyjne japońskie rodziny zawsze trzymają ładunki wybuchowe na dachu.
I motory.

Nishimura jednak myślał, że zginęła, także przyszedł czas na Elę.Sara zamknęła oczy.Po chwili usłyszała huk pistoletu i krzyk Eli.Spojrzała w stronę Nishimury.
A ja w stronę Nagasaki. Bomba atomowa zaczyna być całkiem sensowną opcją.

Z ciała Eli sączyła się krew.Nishimura jeszcze kopnął zwłoki Eli butem i poszedł.Zostawił ją.
A co, miał wziąć do domu i pokazywać na przyjęciach rodzinnych?
Ja tylko zapytam nieśmiało z którego otworka ta krew, bo tego… kobiety tak czasem mają… zazwyczaj raz w miesiącu. Krew się z nich sączy, ale one wcale nie umierają. Serio serio.

10 lat później.
Sara dorosła.Ma teraz 22 lata.Zmieniła się.
Cycki jej urosły.
To… to była pedofilia wcześniej? O jaaaaka degeneracja!

-Panno Cancher (czyt.Gendżer)
Dziecko Hermiony Granger i Dżendera?
Gandzier od gandzi

-Tak, Lonhancie?-zapytała Sara ziewając.
dlaczego samo to imię brzmi według mnie nieprzyzwoicie?
mi nie brzmiało. a teraz brzmi.

-Dostałem list.Od pani przyjaciela.Nie znam go.Podpisał się Nishimura.-kiedy wypowiedzial to zdanie, Sara jak ręką przestała ziewać.Odłożyła też śniadanie.Podeszła do okna.Zacisnęła pięści.
Przestała ziewać ręką. Mam ochotę śpiewać stopą.
Najpierw odłóż piętą obiad.

-Lonhancie..Wyjdź i zostaw ten list!!!-zawołała.
Znowu musiała przekrzykiwać szum spod pach?

-Ale..
-Żadnego ale!-mówiąc to walnęła pięścią w parapet.Lonhant usunął się z drogi, Sarze.
Randomowość tego przecinka mnie rozczula.
A mnie zastanawia usytuowanie parapetu.

To on.
Voldemort?
a Ty od razu… Chłopczyk im się urodził!

Dowiedział się, że Sara żyje.Ale skąd?Sara otworzyła list.
Pani ze spożywczaka mu powiedziała.
Ostatnie otwieranie listu nie skończyło się zbyt dobrze. Nawet skrzynie piszczały.

Dowiedziałem się o tym.Oszukałaś mnie.Ty żyjesz, ale nie nadługo!Nie pozwolę na to.Nie jesteś warta życia rozumiesz.
To,jest prawdziwa sztuka na pisać tekst tak..źle jak w tym opku rozumiesz.
powinnaś zapytać “rozumisz?????”

Piszę list krwią.Nie twojej towarzyszki.
Melodramatyzm taki, że brakuje jedynie hahahaha na końcu.

Raczej kogoś z twojego domu.Żajrzyj do piwnicy!I strzeż się mnie.Nie pożyjesz zbyt długo.
Totalnie rozumiem tego zabójcę. Jakby mnie jakaś dwunastoletnia kretynka rozwaliła motocykl też bym ją ścigała do końca życia.
Daj spokój, toż to pedofil. I teraz ją do piwnicy ciągnie. Kto wie co ona tam ma zrobić i jak rozumieć to “żaj rzyj”
daj żyć. albo daj rzyć.
Och, Szyszko, myślałam, że nigdy nie poprosisz…

Co to jest?
Bardzo złe opko, jakby ktoś nie wiedział.

Sara szybko zbiegła do piwnicy.Leżały tam zwłoki Edisona.Jej narzyczonego.
O, dopadła ten teleport Eryka, była w pracy a nagle jest w piwnicy. Teleportacyjna narzyczona.
źle mu (r)życzyła 😉

Miał wyjechać dwa dni temu na delegację z pracy.A teraz leży tu.Z nią.Był martwy przez dwa dni!
Nie rozumiem, czy ona się położyła koło niego? I czy po dwóch dniach przestał być martwy?
miała nadzieję, że jeszcze ciepły i zdąży się pożegnać ;>

-Nie!Zabił go!Zabiję, więc i jego.Za to, że zabił Elę, a teraz Edinosa.
Pewnie znowu była równocześnie niespokojna i opanowana, a brzuch skręcał ją ze żalu.
Sherlokiem to ona nie jest. Chyba że tym z fanficzków. W ciąży.

Nie!Zabiję go!Zabiję go!Zginiesz podła mendo!-zaczęła wołać.Sara wbiegła na górę.
Czyli przez dwa dni miała trupa w piwnicy i nie wyczuła czaczy? To się nazywa brak węchu.
o, znów góra. Ciekawe czy skończy się drabiną.

-Lonhancie, załatw mi samolot, proszę.Do Japoni.Natychmiast-mówiąc to miała łzy w oczach.
Ale… przestępca jest tu, na miejscu chyba? Bosz, czemu ja się jeszcze doszukuję w tym logiki?
nie mówiąc, że trupa w piwnicy olała. W końcu bardziej martwy nie będzie. Tylko śmierdzący.

-Co się stało, panno Cancher?
-Idź..idź to piwnicy..Edinos nie żyje.Słyszysz Lonhancie?Nie żyje!-mówiąc to zaczęła jeszcze bardziej płakać.
Też płaczę. Krwawymi łzami.
Też masz okres jak ta Ela?

Niestety dziewczę dostało bana, zanim dokończyło ten przecudnej urody tekst, więc nigdy się nie dowiemy, dlaczego ktoś magicznie przeniósł bandę dwunastolatków w jakąś chorą Narnię, po czym ich przyczasnął ścianami w Tokio. Nie dowiedzieliśmy się również, czemu, do ciężkiej cholery, to jest fanfik CSI.
Bo to sprawa kryminalna jest! Co się stało z piszczącą skrzynią?! Chcę wiedzieć!