loki

Nie uwierzycie, jak długo czekałam, by móc użyć tego obrazeczka! Narysowałam go pierdyliard lat temu, na samym początku Paskud, ale chyba nigdy nie miałyśmy odwagi zapuszczać macek w okolice Lokiego i Avengers. Jednak ostatnie zmagania z Tytanami tak nas zniszczyły, że i tam dotarłyśmy. Bawcie się.

źródło: nadesłane materiały

Komentują: Super Szyszka i Telepatyczna Mira

Awengersi spoglądali z zatroskaniem na półboga, który wisiał między nimi zakuty we wpijające się w jego szczupłe nadgarstki ciężkimi żeliwnymi kajdanami.
A wengersi to kto to? Węgierska odmiana bohaterów? Swoją szosą, mały ten półbóg, skoro wisiał między nimi.
Śliwki Węgersi. A może to był pół bóg, w sensie pół boga, pół nagiego bruneta?
Fuuu! A w ogóle to widział ktoś lekkie żeliwo?
Może to amelinium.

Nawet takie cierpienie nie było w stanie zetrzeć z jego twarzy lekko kpiącego uśmieszku pełnego pogardy maskującej ból spowodowany odrzuceniem.
Miał odrzut nerki i dlatego cierpiał. To zdanie miażdży każdy uśmiech i powoduje uczucie odrzucenia.
Przecinki zgubił, ot co.

Loki był nagi, a jego biała alabastrowa skóra
Fap fap fap…
napisałabym, że z ust mi to wyjęłaś, gdybym nie bała się ogólnego kontekstu.

nabrała niezdrowego błękitnego koloru pełgającego po obnażonej klatce piersiowej.
Pełgaj tu przede mną Szyszko, jako ten błękit na klatce schod… piersiowej znaczy się.
Pełg-pełg.

Długie szczupłe palce wciąż składały się do zaklęć,
Najpopularniejsze zaklęcie: wysunięty środkowy palec.
w przeciwieństwie do krótkich grubych, które składały chińskie zabawki.
Zaś taki najgrubszy i najdłuższy z “palców”… he… hehe… hehehehe.

choć wiedział, że jego moc jest zbyt słaba.
A tego… kajdany mu nie przeszkadzały?
palcówkę magiczną robił, kajdanki w tym nie przeszkadzają.
To były bardzo szczupłe palce w bardzo szczupłym ciele… Ktoś tu ma problemy z nadwagą, droga autoreczko? ]:>
a może fetysz anoreksji.

Przynajmniej teraz, bo ciągle czuł napływającą moc z magicznych pieczęci, które poukrywał na Midgardzie.
Bez sensu, lepiej ukryć pod!
W. W Midgardzie.
– Coś tu śmierdzi, czujecie?
– To napływająca szmoc!

Wiedział, że prędzej czy później jego moc wróci na tyle żeby wyrwać się z okowów ukutych w kuźniach jego ojca.
Wróci i ucieknie ta moc, a jego zostawi samego na pastwę zboczonych Węgrów.
okowy ukute. prawie jak kuty kutas!
Żeliwo z samego Asgardu to prawie jak amelinium z Radomia.

Prychnął na wspomnienie Odyna, a Awengersi wzdrygnęli się mimo woli.
Kto wie jakie zarazki ma taki półbóg? Ebola, świńska grypa..
Stawiam na mentalną rzeżączkę przywleczoną przez ałtoreczkę.

Nie wiedzieli co rozumieć przez owo prychnięcie.
Prychnął to prychnął, na chuj drążyć temat.

Znając boga kłamstwa i jego złą magię, mogło to być próbą jakiegoś naprawdę paskudnego zaklęcia.
a tymczasem paskudne jesteśmy tylko my.
Muahahaha!

Cóże z nim uczynimy, bratem mym? – ryknął Thor, choć na jego obronę można powiedzieć, że z troską.
Mowę odebrało mi, zaiste, na takież zawołanie. Choć muszę przyznać, że chyba pierwszy raz się spotkałam z opkiem, gdzie ałtoreczka Się Stara dopasować sposób wypowiedzi do postaci.
Na górze cóże, na dole fiołki
A my ryczymy jak dwa aniołki
Na dole Loki, na górze cóże
Już się zbliżają penisy duże

Wskazał młotem brata. Loki przewrócił oczami na ten gest.
Pacz, a mógł przykuć.
Teraz przewrócone oczy leżą także między tymi Węgrami.

– Boisz się mnie dotknąć, bracie mój? – syknął i oblizał wargi.
co oni tak podkreślają, że brat mój? A czyj ma być?
Lizaj wargi, nie pytaj.

– twója męskość nie wytrzyma kontaktu z moją skórą? Czuję jak robi się coraz zimniejsza, a z każdą minutą będzie zimniej i zimniej, jak pieczęcie wezmną mnie we władanie.
Męskość Thora się robi coraz zimniejsza?
Twója męskość, a brat mój.
Cóże twója męskość!

– Zamknij się – splunął Sokole Oko.
Prosto w przewrócone oczy.
… naprawdę autoreczka musiała ten pseudonim tłumaczyć? Sokole Oko to ja pamiętam z MASHa
Bo stara jesteś. Ja też pamiętam.

– Thorze, musimy go rozproszyć, żeby nie rzucał zaklęć.
Palce mu połamcie, sieroty.
Odetnijcie kilka szczupłych palców i rozproszcie po podłodze wraz z oczami.
Loki sypie się ze starości?

– Nie da się go po prostu rąbnąć w łeb zieloną pięścią? – Zapytał Stark, którego ciągle facynowała przemiana Bannera i z przyjemnością zobaczylby go z nowu w całej okazałości.
Zboczuch. Ale podoba mi się jego sposób rozumowania.
Z nowiu w pełnię

– Hulk to nie zabawka. – mruknął doktor, odrywając się od obliczeń.
Zwierzę to nie zabawka. Zając to nie zabawka, a praca nie zając.
Co on liczy? Palce?
Oczy.

– Z moich obliczeń wynika, że wystarczy przerwać łączność z pieczęciami na 134 minuty, żeby Loki przestał sprawiać problemy. Trzeba to osiągnąć kontrując zimno ciepłem.
Uuuuuu takie początki świnstewek, nieźle autoreczko, nieźle.
Patrz, jaki dokładny. Jak się mierzy łączność z pieczęcią? Zegarek taki mają?

– Aleś to umyślił? Mamy go polewać ukropem? – krzyknęli równo Thor i Tony.
Tony też mówi w staroświecki sposób? A może na dwa głosy?
Thor i Tony dwa bratanki, i od krzyków i ruchanki.

– Nie, ciepło musi pochodzić od wewnątrz. Trzeba rozgrzać Lokiego od środka. Równocześnie zaburzając mu koncentrację.
Świaaaatłoooo, nosisz je w sobie!
No połknij rozżarzonego węgielka… Za tatusia…

– Lewatywa??? – tym razem zakrzyknęli Tony i Clint.
Słyszałam o chórach greckich, ale węgierskie po raz pierwszy.
Viva levativa!
Niebezpiecznie często się przewija nam w opkach motyw płukania tyłka… bojam się.

– Pokaż mi lewatywę, która rozgrzeje na 134 minuty… Myślałem raczej o tarciu – przerwał z zakłopotaniem.
Tarcie od wewnątrz. Hmmm chodzi o połkniecie drucianej szczotki?
tostera.

– wymyśliłem nawet maszynę, która wykonywałaby odpowiednie ruchy frykcyjne, ale i tak pozostałaby kwestia pocierania no i zbudowanie jej zajmie trochę czasu, którego nie mamy, kwestia anatomii i ciepła…
Ojej, ojej, nie ma innej opcji niż przerżnąć Lokusia. Ojej.
Tak bardzo ojej, tak bardzo ałtoreczka się tym martwi, no jejku jej.

– Nie odważycie się – syknął Loki. Ani mi się ważcie! – zagrzechotał łańcuchami.
Miał je w gardle. Obok szczotki.
łańcuchy grzechu warte. Grzechu-grzechu.

– Znaczy się mamy go przelecieć? – Tony nazwał rzecz po imieniu.
Czyżby ktoś tu miał odwagę używać słowa PENIS?
czekam z niecierpliwością. Myślisz, że ałtoreczka ma w sobie odwagę dzielnego małego tostera?

– Wyruchać dupnym dildem?
Dupny epitet, milordzie.
To mi przypomina, jak Anastazja pytała Greya, czym jest zatyczka analna. Miało być słodko i niewinnie, a wyszło jak zawsze.

Chwilunia – pociągnął spory łyk whiskey. Po czym jeszcze raz. – Jestem gotowy na to poświęcenie. – mrugnął do Lokiego, który jeszcze bardziej zaczął się szarpać.
Rozszarpał się na strzępy.
Grzechocząc i przewracając.

Osłupieli Avengersi patrzyli jak Tony bezceremonialnie zdejmuje gacie.
A co, miał się wcześniej pomodlić? (bajdełej tu już napisała poprawnie)
nope, powinno być Avengerzy, jeśli już mamy być analni gramatycznie.

Nie szło mu to zbyt zgrabnie, bo nieustannie zaciągał łyka z butelki.
Jeden łyk a tyle zachodu.
Zaciąga i połyka. Zaczyna się naprawdę nieźle. Idę po popcorn.

– Stójrze! – Ryknął ponownie Thor
Stójrza – pieszczotliwe określenie na Ironmana bez gaci.

, a Tony zaplątał się w bokserki.
Chyba pantalony w takim razie.
nie, takie małe psy.

– Jeśli ktokolwiek będzie bezcześcił mojego brata w imię ludzkości,
O ja pierdolę… xD [macki zaliczyły zgon ze śmiechu, bezczeszcząc monitor]
popcorn mi się rozsypał. Zasmarkany trochę, bo się popłakałam. ze śmiechu.

powinienem to być ja i mój młot!
Jeszcze lepiej. Szczególnie z tym młotem.
oyesu, oyesu, umieram. Ryba młot!

Znaczy się dzida!
[martwe macki podrygują w konwulsjach]Dzida składa się z przeddzidzia, śródzidzia i zadzidzia…
a świstak siedzi i zawija się w sreberko. bosz, nie mogę się przestać śmiać.

Bracie, kochany mój! – stanął przed Lokim,
“stanął” – słowo klucz
dobrze, że nie przewrócił się o oczy.

ujął jego twarz i soczyście pocałował, a jego wargi stłumiły jęk protestu.
Jak Madonna Drake’a

zdecydowanie nie wiem, co powiedziec. opko tłumi moje jęki protestu.

– uratuję cię przed tobą samym!
w gardło mu chyba ryknął.
… albo z drugiej strony.

– Odynie! – pisnął Loki, kiedy jego brat z właściwą sobie delikatnością zabrał się do rzeczy.
A jednak słowo seks przerosło autoreczkę. 🙂
nie ma penisa, nie ma seksu. Za to masz młotodzidę z Marsa i zabraną dorzecz.

Już najgorsza kara ojca była lepsza niż ten rozgrzany, potężny pręt poruszający się rytmicznie w jego wnętrzu.
Dzida z pręta. Aua.Boli na samą myśl.
Pytanie za sto punktów – który otworek Lokiego Thor zagrzewa młotodzidą?
Nie wiem, ale Loki nawet nie jęknął, więc musi to być ruchliwy tunel.

Thor mocno trzymał go za biodra swoimi wielkimi, ciężkimi łapskami, puszczając go jedynie po to, by otrzeć czoło i wesprzeć się duchowo dotykiem jego młota.
Pytanie za dwieście punktów – gdzie Loki ma młot?!?
Nie wiem, macam się duchowo po cyckach dla otuchy.

– Nie mogę na to patrzeć – jęknął Clint. – … z bliska – i rozsiadł się wygodnie w pobliżu.
Pobliże było wyjątkowo miękkie.
Brakuje tylko popcornu i coli.
Nie dam. Chyba że te zasmarkane kawałki.

Jednak działania brata nie zdołały osłabić lodowatości Lokiego.
Chłodem wiało od dupy strony

Tony pokręcił z niesmakiem głową.
Główką?

– Daj, pokażę ci jak się za to zabrać – bezceremonialnie podszedł do Lokiego od przodu, chwycił jego penisa i zaczął profesjonalnie ściskać.
Miał doktorat z ręcznych robótek. I znów ten brak modlitwy.
robił mu karmelka

– O, popatrz, już mu lepiej.
Wcześniej prawie nie czuł. Zaiste ruchliwy był to tunel…
Wcześniej grzechotał, przewracał oczy i robił palcówkę zaklęciom, nie wymagaj za wiele.

Wzięty w dwa ognie
dwa ogonki

Loki zaczął poddawać się rozkoszy wbrew sobie.
Na zmianę wyciągał i chował białą flagę.
Wyciągał i chował to jego brat… ekhm.

Tony naprawdę znał się na rzeczy, a robił to z obojętnością doświadczonej kurtyzany.
Czuję się powalona poetyką tego opisu.
Rucha półbogów co czwartek, nie robi to na nim wrażenia… tylko czy to się nie kłóci z wcześniejszym zapijaniem robala dla odwagi?
Może bał się, że mu wacek odmarznie w tunelu Lokiego.

Może właśnie to podnieciło Lokiego, chęć sprawienia, że Żelazny Człowiek będzie się wił z rozkoszy.
Żelazny Członek! Młotodzida z Marsa! Grzechu warte kajdany!! Tak poza tym, też zauważyłaś, że ałtoreczka dotarła do miejsca w fabule, które przerasta jej kompetencje literackie?
No bo w komiksach yaoi na tym etapie nie ma za wiele treści, a ciężko opisać obrazki, których się wstydzi.

Oblizał wargi i warknął, po czym podciągnął się na łańcuchach i objął Tonego nogami w pasie.
Musiało boleć, z tym penisem w dłoniach Ironmana i młotodzidą w dupie.
“Ja Ci pokażę, kto tu jest bardziej doświadczoną kurtyzaną Ty Iron Manie jeden!”
– Pokaż, na co cię stać, człowieczku.
Challenge accepted.
Znów się czepiam – czy jemu nie miało zależeć na zachowaniu oziębłości celem uzyskania mocy?
Naprawdę próbujesz znaleźć tu fabularny sens?

I Tony pokazał. Grścią ściskając genitalia boga skinął Thorowi, by szybko się wysunął i zajął jego miejsce.
Te, wysuń się i zajmij moje miejsce. Penis w garść!
To ściskanie genitaliów aż mnie zabolało na samą myśl.

Patrzyli sobie w oczy i ścigali się w zadawaniu sobie na zmianę bólu i rozkoszy.


Ale kto komu patrzył? Bo jeśli dobrze rozumiem, to teraz Tony jest za Lokim… a może wszyscy trzej się tak gapili, bo Loki dostał zeza rozbieżnego od tej dzidy?
Źle rozumiesz, Tony jest z przodu, objęty nogami Lokiego, którego nadziewa na swoją dzidę za pomocą ściskania genitaliów. Od tyłu. No przecież.
A Thor?
Zawijał się w sreberko razem ze świstakiem.

Mijała minuta za minutą, a atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca.
To ten toster.
Podoba mi się brak opisu reakcji pozostałych Avengersów. Rozumiem, że na nich to wrażenia nie robi.

Jęki i zapach rozgrzanych ciał wypełnił małą przestrzeń.
a oczy toczyły się przewrócone między Węgrami
Przestrzeń czego? Lodówki, szafki, pomieszczenia… tunelu Lokiego?!

Clint patrzył zafascynowany a Thor ze smutkiem.
Widzę takiego osowiałego typa ze skrzydełkami na hełmie, wpatrzonego ze smutkiem w swojego penisa. Ma oczy shrekowego Puszka. Thor, nie penis.
Nie ma to jak seks na smutno. I gdzie “Sokole Oko”?
No Clint przecie. Barton, nie Eastwood, ale zdecydowanie przewrócone oko.
Damn, mi się już wszystko jebie. I wolałabym Eastwooda – zrobiłby z tym porządek w stylu Harry’ego.
Pottera? Bosz, też mi się już to wszystko myli.

Doktor Banner starał się nie patrzeć, ale śpiewne jęki Lokiego zaczęły mu działać na nerwy.
Jęk-tralala, jęk-tralala.
Eeee Makarena! Mnie też by to wkurzało w sumie.

Patrzył na zegarek. Jeszcze dziesięć minut, dziewięć.
Ponad dwie godziny erekcji i gniecenia genitaliów. Szacun, panowie, szacun.
Pełnometrażowy pornol by z tego był. Avengers: Tunel półboga

Obu panom było bardzo bardzo dobrze
znów zabrakło pomysłu na opis

i w ostatniej minucie Tony oboje eksplodowali mlecznym płynem,
mleczkiem na zgagę!
To Tony czy oboje? I gdzie tam jest kobieta? Bo mnie uczono, że w męskim gronie, to raczej OBAJ!
oboje im przygrywały w tle.

wydając jęki rozkoszy tak sugestywne, że rozległ się trzask
Jestem tak sugestywna, że aż trzaskam.
Ty mi coś sugerujesz? Jak Cię zaraz trzasnę… To doznasz rozkoszy.

i między nich po chwili wsunął się wielki, zielony penis.
… NAPISAŁA PENIS!
Już wcześniej. Teraz się postarzał i zzieleniał.
To troszkę jak ja.

– Hulk grzmoci !!!!
oyesu. na cały rosół świata, nie mogę, padłam, ałtoreczko, zabiłaś Szyszkę.
Ja… em… wierzę. Naprawdę wierzę, że autoreczka ma poczucie humoru i dlatego taka puenta. Inaczej… Matko Noc.

PS. Uprzedzając wszystkie pytania, czemu nie ma trzeciej części seksu z Tytanami – za mało piszczeliście. Więc mamy focha.