paskudny_konkurs_walentynkowyTak wyglądał obrazeczek, który mieliście uzupełnić tekstem w ramach Paskudnego Konkursu. Prac otrzymaliśmy całkiem-całkiem i wszystkie nam się podobały, ale kogoś trzeba było wybrać i padło na pracę, która zawierała konwersację całkiem zbliżoną do uprzejmości, jaką Paskudy wymieniają między sobą na co dzień.  Poznaj zwycięzcę i przeczytaj koniecznie wywiad z Paskudami.

Krótko i na temat: zwycięzcą pierwszego Paskudnego konkursu została Mil chan, która zdołała nas rozbawić poniższym rysunkiem. Skontaktujemy się mailowo i wypytamy o adres, na który przyślemy Paskudne Mydełka.

A oto obrazeczek:

paskudyWszystkim pozostałym uczestnikom dziękujemy! Będziemy też miłe i prześlemy Wam nagrodę pocieszenia, jaką jest nieopublikowany nigdzie wcześniej, specjalnie narysowany obrazeczek Szyszki. No i życzymy szczęścia w kolejnych Paskudnych Konkursach, bo całkiem nieźle się rozkręcamy…

Śmichu-chichu, a tu wywiad czeka, a Wy pewnie chcecie poznać paskudne sekrety. Wyjątkowo uczciwie odpowiadamy na pytania zadane nam na Facebooku, choć trochę kusiło nas, by popaskudzić i tutaj.

Miejsce akcji: Ulubiona herbaciarnia Paskud
Czas akcji: Godzinka… może dwie… ewentualnie osiem.
Występują: Szyszka, Mira, Anka

M: Anku, jako trzecia kryptopaskuda zostałaś wybrana do przeprowadzenia z nami wywiadu. Tylko się nie posraj ze szczęścia.
A: …
M: Anku!
A: …
M: ANKU! Ty dzbanku niemyty! Wywiad z nami masz robić!
A: …
M: Grrrr! Nie myśl, że ci coś odpalimy za rolę zapowiadacza. Dobra, bierzemy pytania od paskudników z twarzoksiążki. Czytaj pierwsze, Szyszku, bo Anek jak zwykle zamula.
Sz: Czy coś shippujecie?
M: W sensie czy lubimy owce?
Sz: Statki. Jak statki na niebie.
M: Ja wolę owce.
Sz: Zoofilka. A tak na serio, to shippujemy każdy parring, od którego nie prostują się zwoje mózgowe mózgu. Ostatnio jestem systematycznie molestowana Shingeki no Kyojin (jak ktoś ma kiepski fanficzek, to raz-dwa proszę do nas).
M: Mów za siebie, ja pozostaję przy owcach. A tak serio, to już nie pamiętam kiedy ostatnio mnie coś tak naprawdę, naprawdę wciągnęło, żebym miała jakieś postacie czy związki dopingować.
Sz: O, możemy shippować cycki Anki.
M: Szipujemy. Zajebiste są. Może jak pochwalimy jej cycki to się ocknie i chociaż przeczyta kolejne pytania.
A: …
M: Kurna chata, no. Yhhh… Następne pytanie: Top 3 waszych ukochanych biszów i żeńskich biszek i czemu oni/one.
Sz:. To jak wybierać ulubione dziecko, no to się nie godzi. Anka to pewnie by chciała Lokiego.
M: Niestety, ale większość przyzwoitych – w moim mniemaniu – bishów tzn. sukinkotów-erudytów zwykle okazuje się mieć jakiegoś angsta, czyt. traumę z dzieciństwa, zawód miłosny, które powodują, że zamiast paskudnika-cynika mamy kolejne, użalające się nad sobą emo.
Sz: Nie no, dobra drama musi być. Najfajniejsi są tacy co mają traumę, ale mają ją w dupie. Nie dosłownie. A dziewczyny? Bosz, jest parę przyzwoitych, ale żeby ulubione? Mają mieć mózg, używać go w miarę sensownie i to wystarczy (nawet nie wiecie, jak rzadko się to zdarza).
M: Jep, już samo to jest cholernie rzadkie, bo utarło się, że babom musk potrzebny tylko do wyboru tego-ah-oh-jedynego. Bleee.
Sz: Pacz, wywołałam Lokiego, a ona wciąż się obija. Anka! Ej!!!
A: …
M: Może ona wciąż jest zawieszona po zobaczeniu pośladków Hiddlestona w Crimson Peak?
Sz: Kurde, dobra, czytam następne (żeby się też nie zawiesić): Skąd pomysł na tę ‚szyderczą lożę’?
M: To było tak, Mira i Szyszka pracowały razem w pewnej redakcji, udając bardzo poważne panie redaktorki (w przerwach rysując sobie karne kutasy gdzie popadnie). W moje macki zazwyczaj trafiały CV i teksty próbne aplikujących do naszej redakcji, w łapki Szyszki natomiast teksty stażystek-redaktorek. I… to było ZUE.
Sz: nie tak złe, jak to, że musiałyśmy przez większość czasu być super poważne i z entuzjazmem pisać teksty jak z Chwili na Gorąco. Od tego tylko krok do wisielczego humoru. I kiedy skończyły nam się pomysły na filmiki z fragmentami przebojów z Bollywood, gdzie można dodawać własne linie dialogowe, zaistniało poważne niebezpieczeństwo, że ktoś poważnie ucierpi fizycznie… odkryłyśmy opowiadanie o Harrym Potterze, któremu skrzydła wyrastały z tyłka. To było dokładnie to, czego potrzebowałyśmy, przy czym od razu było wiadomo, że nie będziemy udawać ambitnie, że jedziemy po tekstach w imię edukacji narodu. Naród może się wypchać, my chcemy mieć ubaw.
M: Pamiętam jak piątkowa absolwentka polonistyki na UAM napisała raptem 2-3 zdania wstępu do swojego CV i w każdym zdaniu zrobiła jakiś błąd… a i tak była jedną z lepszych kandydatek. Brrr. Naprawdę, praca redaktora-korektora to ciężki chleb, dlatego jako paskudy nie chcemy być wrzucane do jednego worka z analizatorniami. Chwała tym, którym chce się na serio analizować teksty fanficzków, ale my… my odpoczywamy właśnie od takiej pracy, tworząc paskudy. A skoro ktoś jeszcze chce to czytać – super, bardzo nam miło, jednak wszystkie wpisy należy traktować z przymrużeniem oka.
Sz: Można też okazyjnie walić głową o blat stołu. Nam się czasem zdarza. Miru, czytaj następne, bo się pewnie od Anki nie doczekamy.
A: …
M: Jak znajdujecie te teksty?
Sz: Tu powinna nastąpić bardzo długa, pełna przygód opowieść o naszych poszukiwaniach, jednak musimy Was rozczarować – często wystarczy napisać coś+fanfik. A potem trzeba zajrzeć w linki na 3-4 miejscu wyników wyszukiwania.
M: Z czasem zaczęłyśmy dostawać też propozycje paskudztw od czytelników, więc nic tylko leżeć do góry brzuchem… albo cyckami, patrząc na rysunki Szyszka.
Sz: W górę cycki! Grawitacja to kłamstwo. Swoją szosą gratulujemy odważnym Czytelnikom, którzy godzą się na spaskudzenie ich starych tekstów. Jak się puściło pawia w klawiaturę, to trzeba mieć odwagę cywilną, żeby go wziąć na klatę. A to rzadka rzecz… W związku z tym kolejne pytanie: Czy często dostajecie hejt od autoreczek?
M: Raczej nie, chyba tylko jedna autorka tak na serio straszyła nas drogą sądową. Może tego nie widać po komentarzach, ale nawet my mamy pewne zasady doboru ficów. Choć teoretycznie wszystko, co zostało zamieszczone w sieci, jest do spaskudzenia, to staramy się nie brać tekstów osób młodych – w sensie młodych obecnie. Jeśli więc widać, że tekst pisała małolata, zazwyczaj ma on kilka lat od czasu publikacji. Nie chcemy linczować dzieciaków, które dopiero uczą się pisać. Fajnie że próbują i – jak to mówią – od czegoś trzeba zacząć. Piętnujemy jednak publikowanie takich syfów, które nie tylko są źle napisane, ale przede wszystkim zupełnie wykoślawiają wizję postaci, których dalsze/alternatywne przygody mają opisywać np. jedwabisty Snape.
Sz: I głupie gejostwo. Zawsze głupie gejostwo. Podkreślam – głupie. W ogóle każdy źle napisany seks jest dla nas płachtą na byka. Nie ma nic gorszego niż tekst osoby, która nie widziała na żywo… ba! Nie powiedziała na głos publicznie słowa penis. A już jedenastolatki piszące gejseks…
M: Albo marysuesex… Ugh.
A:…
M: Dobra, bo ta Anka nas zamęczy. Ostatnie pytanie – Wasze plany na przyszłość
Sz: Cieszy nas, że tak ciepło przyjmujecie Paskudy, choć są to wredne złośniki. Podczas paneli zauważyłyśmy, że spora część z paskudnych fanów to nie tylko wielbiciele hejtu, ale też osoby, które chcą się czegoś nauczyć o pisaniu. Kiedy prowadzę panele na konwentach, udzielam zawsze wskazówek, jak uniknąć pewnych błędów i zdarzyło mi się usłyszeć od młodych fanów, że one pomagają. Tak więc chcemy zrobić coś wykraczającego poza zwykłe ramy paskudzenia tekstów – chcemy stworzyć mini-poradnik pisarski, gdzie będziemy też… uwaga, trudne słowo… miłe.
M: Pomysł jest w nas już od pewnego czasu. Nie chodzi bowiem o naukę pisania wypracowań – od tego jest szkoła – czy górnolotnego grafomaństwa. Chcemy stworzyć coś praktycznego, co nie zrobi z ciebie Szymborskiej od razu, ale będzie solidną podstawą żeby zacząć pracę nad swoim stylem. Wbrew temu, co może się wydawać, my nie potępiamy pisania fanficów – to jest naprawdę dobry warsztat pisarski, bo założenia świata i charakterów już zostały określone. Trzeba tylko umieć się w tych ramach poruszać i znajdować tzw. niedomknięte furteczki, które pomogą nam stworzyć nowe lub alternatywne przygody ulubionych bohaterów.
Sz: No i przede wszystkim pisanie ma być frajdą, sposobem na wyrażanie siebie. Tyle, że trąbienie o tym w internecie nigdy nie nauczy pisania po swojemu. Tylko pisania pod internetową publikę.
M: No i koniec wywiadu, to co? Po herbatce i idziemy do domu, paskudniki?
A: Dla mnie Masala Chai! ❤
M: Anku, umrzyj! I to na śmierć!
Sz: Ej, jeszcze jedno pytanie, rzutem na taśmę: Może jakieś ff, które polecacie?
M i A:…
Sz: Ej, przestańcie się rozpływać nad herbatą! Pytanie jest! Ej, nie wychlejcie wszystkiego! Dobra, to ja odpowiem – z wszystkich FF to ja polecam FF VII, tam jest Sephiroth. I fajna muzyka. Co? Chodzi o fanficzki? A, to nie mam pojęcia. Czytajcie co Wam się żywnie podoba i co wywoła uśmiech na twarzy. Paskudy czytajcie, o!

W związku z tym, że wszystkie Paskudy rzuciły się na herbatę i oddały się plotkowaniu (wcale nie o tyłkach różnych aktorów i cyckach Anki!), wywiad uznajemy za zakończony.