paskudy_autor1

Witajcie! Tym razem, żeby nie było, że gnębimy tylko internetowe autoreczki, postanowiłyśmy skomentować cytaty, pochodzące z dzieła już wydanego. Tak, po przeczytaniu tego paskudztwa, możecie nawet kupić własne egzemplarze!

Komentują: Mira i Szyszka

Źródło: Północna Droga, Elżbieta Cherezińska

—-

Wyjeżdżał często, ale raczej na krótko. Za każdym razem drżałam, że to już.

W sensie, że miał chorobę lokomocyjną?

Ja myślę, że to lęk przedwczesną ejakulacją.

A ja myślę, że musisz trochę zmienić tematykę swoich artykułów…

Z tego zrozumiałam, że jego plany zbliżają się do celu. Potwierdził to któregoś mroźnego poranka, gdy zbudziłam się pod jego palcami. Nie spał chyba od dłuższej chwili.

Łatwo domyślić się jaki był cel macanek.

Musiał mieć bardzo duże palce…

Jestem w jesieni życia. Opadły ze mnie liście. Kora nadkruszona.

Nawet dzięcioł nie chce mnie już pukać…

Tylko bóbr podgryza…

Miłości nie można zgromadzić na zapas. Nie można się nią przesycić. Nigdy nie jest jej za wiele. Żałuję tylko…

Też powoli zaczynam żałować.

Ja nawet szybciej niż powoli i więcej niż tylko.

Zdaje mu się, że ludziom można wszystko wytłumaczyć. Ja wiem, że tak nie jest.

Pracowałam w urzędzie i pomagałam wypełniać druczki.

On chyba nigdy nie uczył dzieci matematyki.

On jest jak wiadomość z innego świata. Ja go widzę i słyszę. Ale lękam się, czy nie będzie motylem, ktory żyje pięknie i krotko.

Ja tam bym się lękała, gdyby był żółwiem… Nie ma nic gorszego niż gapiący się na Ciebie żółw o poranku, który trwa… i się gapi… i trwa… i nawet nie mrugnie!

Pani najwyraźniej ma zwidy i słyszy głosy nie z tego świata. Jak to mówi Kobieta Ślimak – facet był darem elfów dla Mazowsza.

Jedni     dostają dar silnych ramion i będą najlepszymi wojownikami na świecie, inni dostają dar pięknego głosu i ludzie będą płakać ze szczęścia, słuchając ich pieśni. A ja mam dar rozmawiania z bogami. Albo raczej słuchu, bo lepiej niż inni słyszę, co do nas mówią.

To się nazywa choroba psychiczna i to się leczy.

A żółw się paczy…

On zawsze paczy!

Dopasuj się do fal. Pozwól, by cię unosiły, nie bój się.

A jak zacznę dryfować wokół częstotliwości Radia Maryja?

Nie lękaj się, siostro, za jedyne 5000 złotych abonamentu (+VAT) o. Rydzyk zagwarantuje ci miejsce w niebie.

To wszystko prawda, ale jeszcze wyrazistszą prawdą jest to, że ani jednej rzeczy nie żałuję i czasu bym nie cofnął.

A najprawdziwsza prawda to gówno-prawda.

Sumienie miał czyste. Nieużywane.

Szukamy czegoś więcej, szukamy często nieuchwytnego, nienazwanego, nawet słabości, która potrafi stać się siłą.

Powietrza.

Słaby Silny Zenek, nieuchwytny przestępca.

Wiecie, że macie w sobie broń, nawet gdybyście byli nadzy i pozbawieni     stali. Ale teraz rozkazuję wam zapomnieć o wszystkim, co się tu     zdarzyło. Chcę, byście wiedzieli, że możecie być zwierzętami. Ale to znaczy dokładnie to, co mówię. „Możecie być”. Nie     „jesteście”.

W sensie, że mamy się ruchać jak króliki, czy co?

Chyba tak… Co innego można zrobić z kimś, kto jest nagi i (mu) stoi?

– Wyśmiać – odpowiedziała bez namysłu Mira

On wróci , choć nieprędko… wróci w chwale, w nocy, to wiem na pewno. Lecz więcej, co z nim, dzisiaj ci nie powiem… On przeznaczenie swoje zmienić w mocy… Krew, krwi mieszanie zmienia ludzkie losy.

Powiedziała sąsiadka do młodej żony zmartwionej wyjazdem męża do Vegas.

Poproszę krew wstrząśnięta, nie mieszaną – rzekł Alucard.

Jedz synku, bo Ci zupka skrzepnie?

Życie  tka się i haftuje tylko raz, żadnego ze ściegów nie daje się spruć.

Ja tam spotkałam bardzo wielu poprutych ludzi. I naprutych też.

A haftowało to się nieraz 😉

Trudno jest powiedzieć: wszystko porzucam, a siebie wybieram. Jeszcze trudniej nie zawrócić z tej drogi

Z drugiej strony, jak łatwo jest powiedzieć – biorę wszystko, mam w nosie konsekwencje. Szczególnie w cukierni zaraz po wypłacie.

Strach     ściąga śmierć. Przywabia śmierć przypadkową, niezdecydowaną, taką, która sama nie wie, kogo zabrać.

Zabiłabym, ale siem wohom.

Bywają przypadkowe kobiety i śmierci w życiu mężczyzny

Nic nie jest po staremu, to już do mnie dotarło. Ale wciąż jeszcze z myślą tą się nie mierzę, jeszcze nie mam na to siły.

Trzeba się z tym pogodzić. Cycki z wiekiem opadają 😦

Nie z patentem antygrawitacyjnym Dilberta!

Dotknął mnie pocałunkiem pospiesznym, prawie nieobecnym. I wyszedł. Po prostu wyszedł.

Jakby patykiem szturchał.   

Pacał mnie jak Aralka kupę xD

Jestem jak tkanina odwrócona na drugą stronę. Wszystko, co najważniejsze, chowam do środka.

Mów mi Sztrux. James Sztrux.

A na zewnątrz mam takie pierdoły jak płuca, wątroba i śledziona.

Mam jeszcze coś w zanadrzu, pewną broń tajemną, ale trzymam ją na sam koniec. Choć nie mam złudzeń, że będzie trzeba jej użyć.

– rzekł facet, wyciągając papierową torbę (to w temacie haftowania)

ja myślę, że chodzi o penisa. Faceci mają tendencje do przeceniania jego wartości i skuteczności.

Trzeba myśleć o tym, czego się pragnie, aby to się stało. Ja kiedyś pilnowałam się, aby nie myśleć prawdy przy innych. By los nie podsłuchiwał, by ludzie nie podsłuchiwali.

A co ma prawda do pragnień?

Po prostu nie myśl o tej orgii, na którą masz naprawdę ochotę i ryćkaj się tylko z jednym facetem.

Najwyraźniej     było tylko lękiem, który złapał za gardło, kiedy spojrzałem na świadectwo śmierci. Cud odmienienia nie następuje.

<czyta jeszcze raz… i jeszcze raz… paczy pustym wzrokiem na Szyszkę> Gdzie jest Rzezia?

Nie mogę Ci pomóc, nie myślę prawdy.

Od tego czasu dobro nie mogło pozostać całkowicie dobre, ale i zło w moim życiu nie było zupełnie złe.

Klasyczny syndrom śledzia w czekoladzie.

Ciąża.

Gdy pytasz, czy masz wybór, odpowiadam: nie. Ale gdybyś zapytał, czy masz wpływ na to kim jesteś, powiem ci, nigdy nie miałeś większego.

W sensie, że mu teraz stanął?

I to jak stanął!

Na środku drogi rowerowej.

Lśniła     w mroku jasnością skóry. Urokiem kobiety pewnej siebie i     jednocześnie zasłaniającej tajemnicę tajemnicą. Władczej, lecz     niespełnionej. Przez chwilę poczułem lęk. Lęk o to, że nie     wiem nic.

Witaj w świecie blondynki ^^

A ja myślałam, że lęk czuje się “z powodu” i “przed czymś”, a tu proszę, jaku ładny paw gramatyczny.

Jestem tak podekscytowana, tak szczęśliwa, jakbym wyłowiła z rzeki skarb. Bo przecież to czyjeś życie.

Piękne jest życie śmieciarza, gdy znajduje nienaruszone pudełko prezerwatyw.

Ona pisze o życiu, czyli to chyba właśnie zużyte prezerwatywy. Darmowy bank spermy – tyle wygrać!

Nieraz     czułem trzask łamanych żeber. Ale teraz to co innego. To nie wróg. I nie bitewny szał. To wydzieranie serca z człowieka, który za życia był nam przyjacielem.

Czasem to też zatwardzenie.

Obcy mu z klaty wyskoczył.

Przybędzie niebawem. Poczułam niepokój. Nieuzasadnione niczym zimno w okolicy serca.

Obudziłam się nagle w połowie gorącego snu, zawstydzona senną, brutalną namiętnością. I ze zdumieniem spostrzegłam, że to nie sen.

Zimno w okolicy serca podczas gorącego snu… nie no, luz. Jak seks krasnoluda z elfem. 

Czekaj, czy ja dobrze zrozumiałam, że ktoś pannę gwałcił na śpiąco i ją lodem po cyckach traktował?

A kobieta, gdy mądra, wiedzą swą się nie chwali. Chowa ją, by użyć, gdy trzeba, dla dobra rodziny.

Buahahahahahaha! Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać 😀

“Wiedza” – nowy eufemizm na wibrator.

Los     jest nieunikniony, doświadczam tego, odkąd się urodziłam. Swoje     przeznaczenie mają tak ludzie, jak i bogowie.

Jestem odkrywcza jak kopalnia odkrywkowa.

I tak samo straszysz dziurą?

Dlatego wybacz mi, że nie targa mym ciałem pożegnanie. Czuję żal bez     bolu. Myślę, że byłaś bardzo samotna.

Czyli bez ruchania na do widzenia?

Jak targa pożegnanie? Drgawki się ma czy samotnego drągala?

Czy ty wiesz, ile mnie kosztuje codzienne przebudzenie? Otwieranie oczu co rano, choć     pierwsza myśl jest taka, że robię to na darmo, bo cię nie zobaczę!

To tyle kosztuje! Wina Tuska 😛

2,5 za minutę, do wszystkich sieci.

Spojrzała na mnie     jasnymi oczami. Jest tak szczęśliwa, jak nigdy jej nie widziałam. I nagle, w jednej chwili, wszystko to przysłania smutek.

Smutek, no ale weź, w kadr wszedłeś!

Zaburzenia afektywne dwubiegunowe.

Za każdym razem budzę się w innym momencie snu. Ale nigdy nie mogę     dośnić go do końca.

A skąd wiesz, gdzie jest koniec skoro nigdy nie dośniłaś?

Bo tuż przed przebudzeniem wyświetla się jej plansza “Przepraszamy za usterki, za chwilę dalszy ciąg programu”.

Skała,     na skale pies. Ojciec zostawia syna samego na wyspie.

W sensie, że pies był jego synem?

Kupa, w kupie kamienie. Matka zbiera poziomki córką.

Przy pomocy córki znaczy się?

Panie mój! Skoro doprowadziłeś mnie do czyśćca, to znak, że wciąż masz dla mnie drogę do przejścia. Dobrze, idę. Jak pies na smyczy. Nie można sobie odebrać życia po śmierci.

“Wyznania niewolnicy bdsm”   

Pamiętniki wampirów raczej.

Odczep się od mojego serialu :)))

Dotknął was ogień i lód. Piękni kochają pięknych, szaloni szalonych. Innych nie kocha nikt.

Tak sobie tłumacz własną beznadziejność 😛

Kurde, z tego zdania wynika, że powinnyśmy się Miru kochać na zabój, bo podpadamy pod obie kategorie…

Ja tam nie wiem co to są “szaloni”, ja się nie przyznaję.

Unoszę głowę, wiruje mi przed oczami.

Ta głowa? W sensie, że się oderwała?

Bawi się w żonglującego Hamleta.

Słyszę szum, a z tego szumu śpiew. Nie ma w nim żadnych słów, tylko dźwięki układające się na sobie, na przemian.

To lodówka, idioto.

Sygnał SOS na trąbkę i ksylofon.

Do tej pory nie zgadzaliśmy się na żadną z przypisanych nam ról. Broniliśmy swojej wolności. Nie pozwoliliśmy się wziąć na uwięź czczych pochwał. Władzy. Nieswoich pragnień. Wypełniania cudzych marzeń o nas. To zawiodło nas aż tu.

Szyszka, a co nas zawiodło? Chodź, spadamy!

Miru, my po prostu poświęcamy się dla cudzych marzeń i mokrych snów niespełnionych artystów.

Ja może i owszem, ale Ty masz żeńskie minionki 😉