paskudki1

Pewne rzeczy po prostu nie mieszczą się w głowie. Owszem, wszyscy wiedzą o miłości Sama do Froda, ale sama myśl o elfach i krasnoludach splątanych w brodzie namiętności (czy jakoś tak) – nie, tak po prostu nie… A jednak.

Gimli wtoczył sie do namiotu jak nie przymierzając stado bawołów.
Nie przymierzał stada bawołów, bo po jednym spojrzeniu wiedział, że będzie za ciasne w kroku.
Stada bawołów mają zwyczaj tarzać się po namiotach.

Z hałasem strącił kilka naczyn i szyszak z wieszaka.
I szyszkę z szyszynki.
Na czyn nastał to czas!

Nie musiał jednak bać sie, że obudzi towarzysza. Legolas również świętował wraz ze swoimi braćmy elfami.
Pląsali nago w świetle księżyca i w ramach orgii żywieniowej podzielili się jagódką.
Oj Szyszko…obyś się myliła..
Ja już straciłam wiarę w autoreczki.

– Elfy, psia wasza mać, pierdolone, gołodupce elfy. -zamruczał pijany krasnolud.
A kto je podglądał jak pląsały, co?
Gołodupce, czyli bez kasy – pewnie nie chciały mu browara postawić.
Za to pewnie chętnie postawią mu coś innego.

Był zły. Im więcej pił tym bardziej miał ochotę na towarzystwo Legolasa.
Nie podoba mi się, gdzie to opowiadanie zmierza…
Tak wiele treści, tak mało przecinków…

Walczyli ramię w ramię, dlaczego więc nie mogli pić ze sobą?
Z tego, co pamiętam, to krasnolud padł jak bela, a Legolasowi lekko się zakręciło w głowie, trudno o gorszego kompana do chlajstwa…
Może o to mu chodziło? “Wykorzystaj mnie ty elfi łobuziaku, jestem taki pijany!”
Większość ludzi najpierw ze sobą pije, a potem walczy, widocznie krasnoludy lubią inne zmagania.

Co z tego że ich rasy nie przepadały za soba, skoro oni się lubili. Ile razy on opatrywał elfa, a elf jego.
A wieczorami się siłowali na kutasy.
I grali w butelkę.

Nieraz widzieli się chocby nago,
… o kurwa, nie doczytałam… a więc jednak!
to się widzieli czy jakieś chocby?

jedli i spali razem. Na myśl o kruchym ciele, które obejmował podczas zimnych nocy na polu
mówimy o tym samym Legolasie, który w legginsach i mini popierdalał po śniegu?
jedli i spali razem, a srając trzymali się za ręce…

bitwy Gimil poczuł gorąco które podejrzanie promieniowiało od jego lędźwi.
usiadł dupą w ognisku.
To podejrzane!

– Psia wasza mać! -powtórzył i wlał do gardła kolejny galon piwa.
Musiał je wydrzeć niziołkom.
Około 4 litry… to się nazywa głębokie gardło…
Myślisz, że już trenuje?

Potem już niewiele pamiętał.
Szczęściarz. Ja czuję, że ten (u)tworek zostanie ze mną na zawsze.

Rozebrał się i zwalił cięzko na posłanie a jego zanuty alkoholem
Uściślijmy – zgasił ogień z dupy, onanizował się sztabą żelaza i potem zanucił?
Na to wygląda…chyba że to taki Janko Muzykant, który za nuty płacił alkoholem… albo własnym ciałem.
Sienkiewicz, gdyby żył, to by po tym zdaniu umarł.
Nigdy go nie lubiłam 😛

umysł trawiły majaki
majtki?
dobrze, że nie soki żołądkowe

w których nagi Legolas dotykał innych elfów i był przez nie dotykany.
……………bardzo proszę o jakąś bardzo boleśnie i długo działającą truciznę…………..
Oj no… może oni tylko uściskali sobie dłonie [nie chce wierzyć, nie chce!]
…srając…

Długie palce pieściły delikatnie jego smagłe ciało w sposób który krasnoludom był obcy.
Przy pieszczotach głównie były zajęte wyplątywaniem się z brody i dyskretnym sprawdzaniem płci pod całym tym owłosieniem.
Myślę, że to nawiazanie do tego onanizowania się żelazem.

Budził jednak pożądanie.
Taaaaka sztaba!

Gimli chciał doskoczyć do przyjaciela ażeby wyrwać go z objęć białych ramion i zawłaszczyć.
Dokonałem zawłaszczenia elfa i przejmę go na własność przez zasiedzenie!
Czarne ramiona były za to ok.

Tarmosić, ściskać… chciał go posiadać, wejśc w niego i uczynić swoim!
Kurteczka z elfa? (bardzo, bardzo staram się nie myśleć)
wypchany elf koło kominka mmmm mmmm

Szczupłe dłonie dopadły również jego.
A czarne czy białe?

Czuł ich przyjemny dotyk na twarzy, na brodzie…
Krasnoludy słyną z tego, że mają tylko twarz i brodę.

schodziły coraz niżej na podbrzusze
twarz, brodę i podbrzusze xD

aż wreszcie dotkneły jego męskości.
znaczy się topora przodków?
Miał przy pasku penisy pokonanych wrogów jako trofea.
A płaszczyk z napletków.

– Gimli.. Gimli.. -szeptały zachęcająco
szepczące dłonie – o tym się nawet Tolkienowi nie śniło, a on wymyślił Bombadila.
Ciii bo się krzyczący łokieć odezwie… albo gdaczący nawet.
Nic mi nie mów o gdakaniu. Ty siedzisz po tej stronie biura bez kur za oknem.

– Zostawcie mnie! On jest mój! -zawył krasnolud jak wilk do księżyca, wciąz starając wyrwać się i popędzić za oddalającym się w towarzystwie elfów Legolasem.
Spryciarze, zostawiają za sobą dłonie jak jaszczurka ogon…
Auuuuuuuuuu! :V

– Kto Gimli? kto jest twój?
Jedynym wyjściem z twarzą (brodą) jest powiedzieć: ten stęchły ork, którego zamierzam ubić. Ale boję się, że to płonna nadzieja.
Kto Gimli? Ja Gimli? Gdzie jest cel?!

Nagle obudził się. W mignięciu oka zdał sobie sprawę z tego, że nie jest sam i ktoś sie nad nim pochyla.
szepczące dłonie i migające oczy. Tolkien zwija się z zazdrości, że na to nie wpadł.
A to tylko ekipa wsparcia “Nie jesteś sam”

Z bojowym okrzkiem
wyposażenie każdego krasnoluda – bojowy okrzk

zerwał sie
ze sznurka

i rzucił na napastnika.
owym okrzykiem z przywiązanym doń sznurkiem

Ten nie spodziewał się ataku, dlatego runał na ziemię, a krasnolud na niego.
“Skoro hobbity mogą sie chędożyć ze sobą, to i krasnolud ruchał będzie!!!”

-Aaaaaaa!
Aaaaauuuuuu :v

– Gimli to ja przestań!
Przestań, syn Chujałka, znany elfi gej-gwałciciel krasnoludów.
Przecinek w tej wypowiedzi mógłby mieć kolosalne znaczenie…

Rozpoznał głos Legolasa. Zmarł ale i nie odstąpił.
Nastąp się!
Umarł jak prawdziwy krasnolud-pederasta, uczcijmy jego śmierć minutą ciszy.

Wciąz trzymał ręce elfa przyciśnięte do podłogi
podłoga z wierzbowych desek – wyposażenie każdego namiotu wojskowego
to był krasnoludzki namiot, pewnie wykuty w skale i na podmurówce.

i patrzył na jego piekne, rozrzucone wokoło włosy.
Legolasowi spadł tupecik, a włoski spod paszek uciekły zawstydzone pod łóżko.
Legolas zwany Roszpunką

Gimliemu przypomniały się sny, sny w których pragnął przyjaciela na tak… tak nie możliwy sposób.
E tam, tylko jeden sen, w dodatku bez ruchania i nocnej polucji, nie liczy się.
Szyszen, nie wiemy czy to był tylko jeden… Nie? Możliwy.
Pewnie pozostałe były bardziej… wyczynowe:

– Psia mać -zaklął
On chyba nie zna innych wulgaryzmów. Trza wysłać krasnoluda na nauki do graczy MMO

– Ej, poznajesz mnie już? -słodki głos elfa wbijał sie w jego umysł i zachęcał by go kosztować…
Rozerwać mu gardziołko i pić krew z tętnicy? [zapytuję z nadzieją]
Jak się kosztuje głos? Om nom nom nom jaki fajny baryton ^^

-Nie jestem pinkolonym elfem! -zawył, uderzając pięścią w nogę od stołu. Ten zatrzeszczał boleśnie.
Oki, do szepczących dłoni i migających oczu doszedł ten trzeszczący nóg.
I pinkolony elf xD

– Ale o co ci chodzi?
Legolas próbował się podnieść, lecz przyjaciel przyciskał go mocno do podłogi. Gdy chciał unieść ręce, krasnolud nawarczał na niego.
Tak naprawdę to próbował cokolwiek dostrzec przez brodę.
Ten krasnolud to jakiś wilkołak – warczy, wyje do Księżyca, teraz pewnie elfa obsika. Nic tylko go do watahy przyjąć

– nie mogę… nie mogę…
bo zraniłem się w nogę
i trzymam kredens
Kurz złamał mu tę nogę

-powtarzał Gimli, ale ciało go nie słuchało, silnym kolanem
słabsze kolano zostało w tyle

rozdzielił uda Legolasa. ten zaczął rozumieć co się dzieje choć nie potrafił w to uwierzyć.
Ja bardzo przepraszam, gejowski gwałt chyba tak nie wyglą… kurwa, nie wiem, co gorsze, że wiem, jak wygląda, czy to, że autoreczka najwyraźniej zakłada, że Legolas ma cipkę?
Sam Legolas nie mógł w to uwierzyć!

– Gilmi?
gil mi – w sensie ‘gilaj mnie’
raczej “gil mi z nosa uciekł”.

-wypowiedział niepewnie imię przyjaciela
– Gimli puść mnie… proszę.. do niczego nie doszło.
Znaczy się, że niby elf przeprasza, że chciał się spuścić krasnoludowi na brodę, ale się powstrzymał?
On już się czuje dziweczką krasnoluda i się tłumaczy przed nim.

“Do niczego nie doszło” te słowa podziałały jak prysznic.
Prysznic – obok podłogi obowiązkowe wyposażenie namiotów wojskowych w świecie fantasy
To samo mówią o spermie krasnoludów.
A skąd Ty to, Szyszunia, wiesz? ;>

Krasnolud wstał i wyciągnął pomocną dłoń
z pupy

w strone elfa.
-Wybacz. -powiedział zakłopotany i zarazem zadowolony że długaśna broda kryje jego stan.
Był w trzecim miesiącu.

– Było mi tak jakoś smutno bez ciebie i..przyniosłem dzban miodu
Wymiział się z elfami, dupsko mu zmarzło, teraz ma ochotę zaplatać brodę krasnoluda w warkoczyki.
Miodek na poślizg?

Legolas wskazał naczynie, które przezornie postawił na stoliku zanim zacząl budzić przyjaciela.
A to był psikus, bo tam nie było miodu, tylko złoty deszczyk.
Fuuuuuu Szyszka!
Sama żeś fu.
Fuck me? Fuck you!

Poczciwe oblicze krasnoluda rozjaśniło się.
Ja też lubie pising, Legolasie! (Szyszka, zniszczyłaś mnie tym skojarzeniem, ueeee)

Poklepał kompana po zadku ( przecież wyżej nie sięgał )
Sięgał, sięgał, autoreczko nie udawaj, że to nie było zamierzone.
Dobrze, że nie wsunął mu paluszka w formie żarciku.
Mógł jeszcze pomerdać ogonkiem.

i przyniósł dwa pucharki.
z lodami. Kurwa, jak przyjęcie u królowej brytyjskiej. Kawałki melona na patyczkach też miał?
Melonów nie było, ale jakie dorodne banany…

Wschodzący świt przywitali we własnym towarzystwie,
wschodzący świt – ciekawe określenie wzwodu

przytuleni i okryci jedną derką.
Z czego derka sięgała Legolasowi do pasa, a krasnolud był przykryty w całości.

Co robili pod nią – tego dociekać nie chcemy. ;P Jednak z racji mirowatości, dobiję Was na koniec znalezionym obrazkiem:

a ja swoim, żeby nie było, żem mniej zboczona.