pa3a

Zarzuca się nam czasem, że jesteśmy bez serca (czego się nie wypieramy), bo znęcamy się nad początkującymi autoreczkami. Poprawka: znęcamy się nad bezkrytycznymi wobec siebie autoreczkami. Każdy kiedyś zaczynał i pisał kiepsko, ale można mieć do tego dystans, jeśli pracowało i pracuje się nad sobą. Przykładem takiej postawy jest nasza dzisiejsza pożywka , gdzie autorka (zmądrzała/jest sławna/penis) sama podesłała nam swój tekst sprzed -nastu lat żebyśmy się mogli pośmiać. Co by śmiechu nie zabrakło, dziś też gościmy 3 paskudę – mości Kota Behemota!

Komentują: Behemot, Mira i Szyszka

————–

„Vegeta i Bulma – raz jeszcze”

Yamu-cha
Ty-mucha, wszyscy mucha. Bo już Yamcha było by brzydko i trudniej się odmienia.
Srająca mucha to oznaka wiosny!
Jedna mucha sraki nie czyni.

jak zwykle leżał na podłodze
Biednemu rozbójnikowi nóżki urwało i teraz zwykle leży na podłodze.
Może po prostu był ascetą?
Na suficie byłoby mu ciężko.

i ślinił się patrząc na najnowszą produkcję Playboya :
Bo najnowsze produkcje Wyborczej i Faktu miał już przeczytane, chyba że to jednak o film chodziło.
Produkcja wysokobudżetowa, a biedny, sparaliżowany Ja-mucha bez nóżek leżał na tej podłodze i się ślinił.
“Kto wrobił króliczka Playboya”?

„Madzia i jej rowerek”
TA Madzia? O_o
Jej mamusia na koniu lubiła się fotografować…

(dramat psychologiczny w którym wspomniana Madzia -w tej roli nasza „Crazy” Brytney S.
słyszałam, że jest szalona, ale żeby od razu kryminalistka?
Nie kryminalistka, a ofiara, Fucktu nie czytujesz?

-jest prześladowana przez tajemniczy rowerek ,gwałcący wszystko i wszystkich na swojej drodze).
Świat mowy zależnej to niebezpieczne miejsce by podróżować samotnie. Weź ze sobą to: “>><<”
I zbierz drużynę!
I załóż siodełko na rowerek!
Muszę? 😦

Obok podnieconego Yamu-chy leżał stos opróżnionych butelek wódki „made in Poland”.
Opróżnić i mieć butelkę wódki to każdy by chciał.
Bultelki były opróżnione z powietrza, nie z wódki
Im bardziej był podniecony, tym więcej pojawiało się butelek.

Nagle z
Potem y
A na końcu x
Nigdy nie zapominaj o oznaczeniu osi!
Muszę zacząć pełnić jakąś funkcję.

błogiego zapomnienia wyrwał go telefon,
Bunt maszyn się rozpoczął. Na razie wyrywają z zapomnienia (dobrze że nie rączki), ale dajcie im czas.
Telefon potrząsał nim brutalnie i krzyczał “Wstawaj, kurwa, wstawaj!”
Niektórzy wyrywają na porszaka, a on dał się wyrwać na dzwonek Nokii.

wściekle wygrywający melodię
„Sialala, sialala !
Mydełko Fa (…)”
To melodię czy słowa?
I jak to brzmi w wersji wściekłej? Śpiewane growlem?
FAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARRRRRRRHGGGG!

Nasz lekko podpity bohater zwlókł swój szanowny zadek z podłogi
Rozpoczynając zdanie nigdy nie wiesz gdzie cię zaprowadzi. Nawet gdy jesteś już na podłodze, możesz się jeszcze stoczyć (zwlec) po schodach do piwnicy.
Podpity, podniecony i z odpadniętym tyłkiem. Autoreczka nie ma litości.

i podszedł do aparatu .
Tak po prostu? Liczyłem na co najmniej: “Sunął przez upstrzony przeszkodami z zakurzonych sprzętów domowych ponury pokój.”
Zrobił sobie zdjęcie, a następnie upadł.
Upadła Mucha. Pokazała majtki?

Podniósł słuchawkę i uprzejmym głosem burknął:
Dobrze, że po chamsku nie wyrecytował.

– Czego?
Muahaha żarcik to był!
Wilka złego!

– Yamu-cha?
– Nie, Ja-mucha, a Ty to najwyżej bulwa albo… żuk gnojarz.

-usłyszał kobiecy głos- To ja, Bulma.
Kobiece głosy słyną z dobrego słuchu.
To ja, bulwa (lepsze to od gnojarza)

– O witaj kochanie…-wybełkotał powstrzymując się od rzygnięcia.
Zatem narrator jest też naturalistą, czas się psychicznie przygotować na to co musi nadejść.
Ale to, on w końcu był lekko podpity czy zalany?
A czego chcesz od gościa, który wlecze swój tyłek za sobą?

– Dobrze się czujesz? -zapytała troskliwie Bulma.

– Jasne kotku.
Ciemne piesku.
A może “Jaśnie Kotku”?
To tylko do Ciebie, Kiciaku 😉
To nie tak, jak myślisz, kotku.

Nigdy nie czułem się lepiej!

– W takim razie może wyskoczymy gdzieś wieczorem?
Przez okno, proszę.

– Spoko. Będę po ciebie o 19.00.Gra?
– Gra . To do wieczora Yamu-chan. -powiedziała słodko niebiesko-włosa
Mam nadzieje, że “Niebiesko-włosa” to nie nowa postać.
Ostatnio spotkałyśmy blond włosą , więc to i tak dobrze, bo wiemy, że jest tylko jedna.
Jak można stać się słodko niebieskim? Smerfy na śniadanie wpieprzać, czy jak?

– Narazicho Bulma.
Wszystko gra, ziomalko. No! To narazicho, strzałeczka i dozo!
Narazi-ho Boolma – słynny japoński zapaśnik sumo.

-powiedział Yamu-cha , po czym szybko odłożył słuchawkę i rzygnął se na nowe skarpetki.
Dzięki temu opisowi moje życie stało się pełniejsze.
Przynajmniej zmienia skarpetki…
Nigdy nie rozumiałam tej nowoczesnej sztuki…

Tymczasem Bulma po odłożeniu słuchawki walnęła się na łóżko
Przynajmniej nie o ścianę.
Stelaż zabolał jednak równie mocno, co framuga.
Ja-mucha walnął se kielonka.

i jakby niewidomym wzrokiem
Oślepła na skutek walnięcia!
Niewidomy wzrok… czy to coś jak nieczuły dotyk i martwy ożywieniec?

wpatrywała się
A ja naiwny myślałem, że patrzy się oczyma. Ciekawe czy będą się dotykać dotykiem i czuć węchem.
I pieprzyć pieprzem?
Do końca niedaleko, więc z pieprzenia nici.
Nici z pieprzenia to tylko Spider-man potrafi.

w mega-plakat Banderasa na ścianie.
Za to łóżko było giga-, a biurko tera-.
A ona sama kilo- 😉
Oby nie parę kilo za dużo.
Nie może być za dużo, bo by łóżko nie wytrzymało walnięcia.

– „Dlaczego ostatnio czuje się taka zakręcona?
Jak słoik z konfiturami. Ale za myśli bohaterów autor nie odpowiada.
W dzisiejszych czasach młodzież pisze “czemu mam na wszystko wyjebane”. Autoreczka musiała być bardzo grzeczną dziewczynką. Doceniamy starania,że by być groźną i niezależną, pać pać po główce.

-myślała- Przecież mam wszystko czego mi trzeba :
chłopaka , ciekawą robotę , oddanych przyjaciół…a jednak czuję , że czegoś mi brakuje.
Kryzys wieku średniego dopada każdego.
Ruchania. Po prostu brakuje dobrego ruchania.
A ja myślę, że to menopauza.

Czyżbym
już nie kochała Yamu-chy ?
Mucha to za mało. Może skuszę się na tego gnojarza?
Spadek libido – no przecie mówię, że menopauza.

Owszem, to kretyn i zboczeniec, ale dotychczas mi to nie przeszkadzało .
Bo baby takich lubią, każdy to potwierdzi.
Przynajmniej jest szczera sama ze sobą.
Ciągle była pijana.

chyba że… Zaraz! Która to już godzina? 17.00.Trzeba by coś zjeść…”
Eee no tak. Od głębokich przemyśleń do żarcia. Typowa baba przed okresem.
Jeszcze dwie godzinki i Dobranocka! Może będzie trwała całe 5 minut!

-myśli Bulmy zaczęły
krążyć wyłącznie wokół pustego żołądka, przez co od razu zapomniała o swoich rozterkach.
Żeby tylko te myśli jej zębów nie wybiły.
W żołądku nie ma zębów 😛
Zależy od orbity. A gdyby myśli krążyły wokół jąder (Vegety) to nawet orbitalu.

– Mamo! -krzyknęła do mikrofonu na stoliku nocnym
W nocy stęka do rodziców – ciekawy fetysz.
Buruma niczym Kinsey zawsze gotowa nocą udzielić fachowych porad.

– Słucham kochanie? -odezwał się do przesady milutki głosik Burumy.
Buruma podeszła do mikrofonu zaraz za nim.

– Jesteś może w kuchni?
Jest i robi kanapki.

– Tak słoneczko.
Przecinki są chyba znów za mało hipsterskie. :/
One są czyż nie?

– A nie zrobiłabyś mi czegoś do jedzenia?
– Oczywiście ty moja ślicznotko .Zjesz na dole?
– Tak, już schodzę.
Od początku opowiadania cieszę się, że nigdy nie byłem fanem serii i nie znam osobowości Bulmy.

Nagle inna myśl zaświtała w jej roztrzepanej główce.
Czyjej? Bulmy, Burumy czy głosiku?
Główce przypadkowego penisa.

Po chwili namysłu znów złapała za mikrofon.
Był taki twardy i podłużny… mrrr
Random penis, mówiłam!

– Mamo…
– Tak koteczku?
– Zrób też dla Vegety,
Chyba “dodaj Vegety”
Z Vegetą smakuje lepiej.

nie jadł chyba nic od rana. Zaniosę mu.
Vegeta jest jak kot wychodzący – niby coś tam upoluje na podwórku, ale i tak miskę suchego żarcia chętnie wciągnie.

– Już się robi ptaszyno.

Kiedy Bulma zeszła do kuchni, Burumy już nie było.
Na zielonym pięknym dębie, bo ją pożarł smok straszliwy…

Na stole stały dwie tace z dymiącymi
półmiskami.
Jak te dymiące buty po dezintegracji.
Dwaj dzielni żołnierze opuścili nasz padół. Chwała im!
Przeczytałam “półdupkami”. Źle ze mną, nie powinnam tego czytać tak późno w nocy…

Dziewczyna wzięła jeden i skierowała się do kapsuły koło domu,
Kapsuły ratunkowej, spa czy hotelu kapsułkowego?
To były czopki w kapsułkach.

w której zaciekle
ćwiczył saiyański książę. Po chwili wahania wstukała kod znoszący ciążenie
W takich warunkach po prostu nie da się zaciążyć.

w kapsule do
ziemskiego. Następnie ostrożnie otworzyła właz i wślizgnęła się
Była oślizłym typem

do środka . W kapsule panował
miłościwie nam panujący Roman!

półmrok. Bulma ledwo mogła dostrzec kontury Vegety.
Czy to pozdrowienie nazistów, czy aż tak cieszy się na mój widok?

– Po co przyszłaś? -usłyszała znajomy cyniczny głos.
Bo po przecinkach to ani widu ani słychu.
Nie ma czasu na przecinki, tu się tyle dzieje!
Przynieść popkorn?

Teraz kiedy jej oczy trochę przywykły do ciemności .
Węszę podstęp, że to wcale nie teraz.
I ta dramatyczna, samotna kropka na końcu…
To symbol jak bardzo samotna była Bulma pośród ciemności, o tak .

Zobaczyła, iż Vegeta „powitał ją” w
charakterystycznej dla siebie pozie, czyli odwrócony plecami, ze skrzyżowanymi na piersi rękami.
To zdanie łamie mi zęby i plącze język.
Ja zawsze myślałam, że to poza “wcale się nie masturbowałem, kiedy tu weszłaś”.

– Przyniosłam ci jedzenie. -powiedziała ostrym głosem.
Zawsze mogła to powiedzieć ostrym nożem pod jego żebrem.
Ona zawsze miała przy sobie różne kapsułki, może jedna zawierała modulator głosu?
Polała sobie głos sosem tabasco.

Ostrzejszym niż chciała by był.
Równoważnik twoim przyjacielem.
By był przyjacielem by chciał nim być.
Bybył – rodzaj złośliwego demona, który robi dziury w skarpetkach i przeciera majty w kroku.

-Nie jadłeś od rana, więc pewnie jesteś głodny.
– Postaw koło drzwi.-książę łaskawie wskazał miejsce ręką nadal pozostając w swojej ulubionej
pozie.
No, nareszcie dochodzimy do listy ulubionych pozycji. Choć o ile pamiętam, to rączki są nadal skrzyżowane na piersiach, zatem książę ma trzy rączki. Czy ma też trzecią nogę dowiemy się w kolejnym odcinku.
Wiesz, Vegeta może był niski, ale jako książę mógł mieć duże wyposażenie.
Trzecia ręka w pozie “wężyk chce do norki”?

Uczyniła jak sobie życzył.
Hipnotycznie wpatrując się w owo wskazujące coś, co ręka być nie mogło. Facet, zwany muchą, na tym polu nie mógł się nawet równać.
Miru, proszę tu nie zdradzać swoich fantazji na temat pytąga Vegety.

– To ja już pójdę…-powiedziała cicho.
– Zaczekaj! -Vegeta sam nie wiedział o co mu chodziło.
Ja tak mam od początku lektury.
Chodzi o ruchanie.
On też miał okres. W ciężarnej kapsule.

– Ja…Yyyy co to było? Hmmmm Bulma…chciałem…ten tego spytać… spytać jak się czuje twój
ojciec! -wypalił w końcu.
Laserem na ścianach kapsuły
wypalił karnego kutasa, licząc, że Bulma zrozumie żaluzję.
Ruchałbym.

Szyszce penis wyrósł z tego wszystkiego.

– „K**** mać! Bardziej debilnego pytania nie mogłem zadać.”
Mogłeś jeszcze spytać “Kiedy pokój zapanuje na świecie?” albo “Czy wiesz, że odgłosy towarzyszące aktowi nekrofilii przywodzą na myśl ubijanie masła?”
… O_o… a ja myślałam, że najgłupsze pytanie to “śpisz?”

-złajał się w myślach Saiyan.
– Eeeee, bardzo dobrze. -Bulma była wyraźnie zaskoczona pytaniem , zresztą nie można się jej
dziwić .
Witamy narratora, który właśnie do nas dołączył. To nawet dobrze, bo samemu było ciężko to czytać.
Jestem pewna, że za tym całkiem porządnym zdaniem stoją całe lata ciężkiego wysiłku pisarskiego w komorze grawitacyjnej. Brawo, autoreczko!

Na usprawiedliwienie Veggiego
WTF?!
Veggi, kolega Songusia i Jamuszki.

można tylko powiedzieć, iż nie miał on doświadczenia w
podrywaniu dziewczyn.
Myślałam, że taki Saiyan to wyciska na klatę więcej niż waży jedno niedożywione dziewczę.
Ale wyciska, nie podrywa. Może ma słaby kręgosłup.

Freezer dotychczas całkowicie zaspokajał jego potrzeby (hehe).
Screan or didn’t happen (tu macie się śmiać!).
Przedni żarcik milordzie, haha hoho hihi.
Puszczał się z zamrażalnikiem. Pięknie.

– Ojciec wziął się ostatnio za projektowanie nowej kapsuły treningowej dla ciebie-mówiła Bulma
siadając na jakimś przyrządzie do ćwiczeń .
Drążek wsunął się w nią bez oporu.
W końcu kabina ciążowa.

Twierdzi, że przy takich postępach ta niedługo ci
nie wystarczy.
– No.- inteligentnie skomentował saiyański książę .
Jego IQ budziło powszechny podziw. Szczególnie, kiedy po paru próbach trafiał łyżeczką do buzi.

– Vegeta… -Bulma próbowała kuć żelazo póki gorące.
Tak to jest jak dopuścisz kobietę do przyrządów, sztangę pognie, a hantelki zgubi.
Drążek, na którym przed chwilą siedziała był tak miękki, że mogła z niego zrobić jakieś zwierzątko. Oto potęga mięśni Kegla!

-Jutro wybieram się na zakupy , chcesz coś?
Szyszka, poleć im coś, Ty się znasz na lubrykantach. 😀
Koniecznie coś z pałeczkami kwasu mlekowego. Dodatkowe pałeczki – dodatkowa zabawa!

– Nie. -powiedział odwracając się w jej kierunku.
– O! Spojrzałeś na mnie! -radośnie zaszczebiotała Bulma.
Ititititititit!
Tweetowała na bieżąco.

-Wiesz wyglądasz bardzo przystojnie, kiedy nie marszczysz brwi i nie robisz kwaśnej miny. Można by wręcz powiedzieć…
Ruchałabym.
Lepiej bym tego nie ujęła.

W tym momencie na zewnątrz zatrąbił klakson samochodowy.
– Och! -Bulma zerwała się ze swojego miejsca- To na pewno Yamu-cha . Muszę lecieć!
Wychodziła z pokoju o 17, Mucha miał przyjechać o 19. Albo długo szła, albo tyle się na tym drążku wierciła.
Bo to nie drążek, a jednak rura była.
Kapsuła grawitacyjna zaginała też czasoprzestrzeń, nooby.

Wybiegając z kapsuły nagle przystanęła.
Sru! Zaliczyła spotkanie pierwszego stopnia z włazem.

– Miłego wieczoru Vegeta.- uśmiechnęła się ciepło -Smacznego ci życzę.
Nie czekając na odpowiedź wybiegła na dwór.
I już wiemy, ze autorka nie pochodzi z małopolski.
Zostawiła za sobą mocno oślizły drążek.

Vegeta nieświadomie
Oni coś sporo rzeczy robią nieświadomie. Takie Simsy…

ruszył za nią. Przystanął jednak przed kapsułą i patrzył jak Yamu-cha całuje Bulmę. Nie powiem co działo się wówczas w główce Vegi-chana ,
której? 😀
Oczywiste, że tej najważniejszej. I myślał sobie, jak ten seksowny Mucha może takie paskudztwo całować…

ale jego wygląd mówił wszystko: zmarszczone brwi , roziskrzone oczy , zaciśnięte
pięści…
Czas-przejść-na-ręczny
Biegunka.

Krótko mówiąc nasz bohater po raz pierwszy posmakował goryczy miłości 😀
Smakowała jak kurczak.
Chciał zaliczyć i od razu miłość? No ja Was proszę!
Przeszkodziła mu w samozadowalaniu, to i gorycz miał.

Happy End
a co tu było happy? Poza autorką…
Jest koniec, czuję się szczęśliwa, że tego więcej nie ma.

of części pierwszej.
Ja też się cieszę, że to już koniec.
Czas wrócić do frywolności.
W drugiej Vegeta odkryje korzyści z viagry.

Niestety, część druga zaginęła w akcji. Podobno był tam seks, macki, miłosne wyznanie i perwersyjne wykorzystanie smoczych kul. A może po prostu zjedli kanapki w kapsule ciążowej.  Dziękujemy za tekst i zachęcamy innych autorów, by przejrzeli szuflady i z lubością oddali w nasze perwersyjne łapki swoje pierwsze wypociny. Ktoś odważny?