Seria Final Fantasy mi osobiście kojarzy się z zaczubistą grafiką – piękne postacie, piękne czary, piękne widoki… Zatem skąd w tej scenerii nagle wzięły się zombiaki? Czy seks z zombiakami to już nekrofilia? I co, do cholery, siedzi na suficie? Oto tylko niektóre z pytań, które niesie ze sobą poniższy (u)twór.

Komentują: Mira i Szyszka

Źródło: hentai-fanfiction.blogspot.com/2012/06/wszechswiat-zywych-trupow-tifa.html?zx=6f8b5eb92f9452c5

***

Tifa była pewna, że zaraz umrze.

Niestety Tifo, opowiadanie jest dość długie, więc nie tak prędko.
Zaraz to taka duża bakteria. Może Tifa stała nad kiblem z domestosem w łapie?

Czekała, aż szczęki zombie wgryzą się w jej ciało, rozerwą ją na kawałki i przeżują.
Chłopaki, ile mam czekać? No wgryzać się, rozrywać i przeżuwać. Raz-raz!
No dalej, jedz mnie! Będzie wspaniale! Obsyp mnie zgniłym deszczem!

Ugh.

Nic takiego jednak się nie działo.
Ruuuchy, kluchy leniwe!
Bo to gupie zombie były.

Zaraz jednak potem zaczęła tego żałować.
Nikt mnie nie chce przeżuwać… 😦 (emo mode on)
A tak liczyła na coś twardego wbijającego się w nią bez litości…
Pal?

Stojący za nią żywy trup rozsunął jej duże pośladki i wcisnął między nie swoją oślizłą rękę.
Tifa i jej fat ass:

Pośladki Tify były rozłożyste jak krzaki.

Z kolei ten przed nią ocierał się o jej krocze.
Co tam wisi na lampie? To zombie-kutasozaur!
Łasił się do kici.

Gnane pierwotnym instynktem potwory molestowały ją.
Zapamiętajcie, drogie dzieci, pierwotny instynkt to nie zdobycie pożywienia, nawet nie szukanie schronienia czy w końcu rozmnażanie. Pierwotny instynkt to molestowanie! Wypijamy je z mlekiem matki…
No co, najpierw miętosimy przez parę godzin waginę, a potem ciągle przyczepiamy się do cycków.  Życie.

Zęby zacisnęły się na jej piersiach, ssąc je.


Zombie z nowoczesnym zestawem zębów ssąco-ciupciajacych.

Chwilę później pierwszy z zombie wszedł w nią.
Tifa była bardzo spasiona…
Zębami?
Podjadała zakąski spod lady.
Chrupała orzeszki.

Jego męskość,
Sic! Zombiaki i ich męskości rządzą.  Już wiemy na kim wzorowała się nasza ulubiona autorka 
Jego ząbiość.

choć nie przypominającego członka żywego człowieka,
rozpadał się w trakcie stosunku?
Przypominała członek martwego człowieka.

wdarła się między jej wargi sromowe, wsuwając się głęboko.
Odpadł i wsunął się głęboko. Zombiaczek próbował go złapać, ale było już za późno.
Więc zombie mają “męskość”, a Tifa – wielki zad i sromowe wary? Tifowe Wary?

Blada ze strachu i obrzydzenia Tifa cały czas próbowała walczyć.
Z obrzydzenia to się jest chyba zielonkawym, ale co ja tam wiem. Mną nigdy zombiaczki się nie interesowały 😦
Bo zombiaczki są znane z onieśmielenia mackami. Gupie takie.

Zaciśnięte na jej skórze palce żywych trupów zostawiały czerwone ślady. Niekiedy złamane paznokcie kaleczyły ją do krwi. Drugie zombie wszedł w nią do tyłu.
W palec? W paznokieć? Czy operator kamery mógłby tak nie przeskakiwać?!
Ja tak w kwestii technicznej, wszedł od tyłu nie oznacza anala, czy mam rozumieć, że odbywał się festiwal w Tifowych Warach?

Teraz była wciśnięta między dwa żywe trupy, które brały ją z obu stron.
Kanapka ze starego chleba – zna to każdy student….
Studentom zielonkawa pleśń niestraszna.

Krzyczała głośno,
Powinna krzyczeć cicho, może zombiaczki na innych falach odbierają.
Gromko szeptać?

ale jej wrzaski ucichły, kiedy zombie znowu zmusił ją do nieludzkiego pocałunku.
A buuuuzi? ;*

Aż sobie sprawdziłam, nigdzie nie ma mowy o pocałunkach, tylko tłusty zadek i sromowe wary. To teraz anal nazywamy “nieludzkim pocałunkiem”?

Sine ręce gniotły jej duże piersi, sprawiając barmance ból.
Piersi były tak duże, że w pomieszczeniu z zombiakami, barmanka się już nie mieściła.
Te małe piersi zostawiły w spokoju.

Była już właściwie zupełnie naga,
Tak prawie że… jeszcze ciut ciut… na skraju nagości…
Nagość to stan umysłu!

miała na sobie tylko buty i ochraniacze.
Ochraniacze – podstawowe wyposażenie barmanek.
Ochraniacze na jądra?
Na zęby.
I orzeszki.

czyli jądra 😀

Reszta jej stroju leżała podarta na podłodze.

Zombie nie ustępowały, bawiąc się nią jak zabawką.
Podłogą?
Podartą.

Dwa wielkie członki penetrowały jej bezbronne ciało.
Prezesi woleli penetrować duszę.
Jakie bezbronne! Ochraniacze miała!

Podskakiwała pod kolejnymi,
Czy ja się czepiam, jeśli powiem, że zwykle podskakuje się nad czymś?
Albo na czymś. Można na siedząco, jak wampiry na brzegu fontanny.

bolesnymi pchnięciami zadawanymi z obydwu stron na raz.
Na dwa zombiaki wykonywały figury baletowe, a na trzy krzyczały hurra. Pych-pląs-hurra!

Nigdy nie uprawiała w ten sposób seksu z nikim,
Nigdy nie z nikim! Bo z kim to już mniej nigdy nie… Nie?

a zmuszona do tego przez żywe trupy przeżywała cierpienie i upokorzenie na raz.

Na raz, na dwa!

Śpiewamy jak Maja Jeżowska!

(co ten miś robi temu dinozaurowi? WTF?!)
I szlag trafił moje pogodne dzieciństwo.

Chciało jej się wymiotować od obrzydliwych, lepkich pocałunków bestii.
Sorry-batory, wszystkie otworki zajęte. Nie ma teraz haftowania.
Pych-pląs-hurra-rzyg?
Właśnie bez rzygu, ewentualnie podwójny pląs.

Nie była już nawet pewna, czy nie wolałaby umrzeć niż przeżywać to dalej.
Zapewne rozważała tę kwestię dogłębnie…
Miała twardy penis do zgryzienia.
Jak Sasha Grey
Pięćdziesiąt zielonkawych odcieni Sashy Grey, zapomniałam.

Jej długie nogi były wysoko uniesione. Czuła na nich dotyk lepkich języków zombie,
Takie długie i tak wysoko, że zombiaki musiały na palcach stawać.
Daj polizaaać, no daaaj!

które lizały jej nagą, gładką skórę.
Na szczęście wczoraj się depilowała. Jeszcze by siara była przed zombiakami, że taka owłosiona  na orgię przychodzi.
Biedactwa, musiały uważać na zdradliwe sznurówki z glanów i ochraniacze.

Mocne ręce, trzymające ją za buty, sprawiały, że nawet od tego nie była w stanie uciec.
To te ręce chyba z sufitu zwisały.
Co ten autor ma z butami? Fetysz jakiś?

Dwa zombie doszły prawie na raz.
Na raz, na dwa… i już wiecie co dalej 😀
Jak miś z dinozaurem.

Tifa wrzeszczała, czując jak ich zimne, nieludzkie nasienie wypełnia ją.
Nasienie było doprawdy nieludzkie, nie posiadało żadnych uczuć, nawet odrobiny współczucia!
I obrzydzenie straszne wypełniło też ją. I myśli miała różne ona.

Gdy z niej wyszły, opadła na podłogę bez sił.
Podłoga została strasznie zmaltretowana.
Wyszło szydło z worka.

Zaraz potem poczuła, jak ręce
te z sufitu!
Zdecydowanie, bo te z podłogi nie miały sił.

łapią ją za biodra, a kolejny zombie wciska się w nią.
Pani tutaj nie stała!

Nie miała siły walczyć, a jej piersi i twarz przyciśnięte były do podłogi. Ręka złapała za jej długie włosy, unosząc jej głowę. Nieumarłe oczy patrzyły na nią.
Jakie masz w dowodzie wpisane oczy? Ja niebieskie, ja prastare, a ja  nieumarłe.

Wokół kłębiły się inne zombie.
kłębuszki-zombiuszki ^_^

Nie wiedziała, co ją czeka, ale chciała, żeby to był już koniec.
Nie mam pojęcia, co ja pacze i też chcę, żeby to był koniec.

Nawet gdyby musiała umrzeć. Po prostu nie chciała przeżywać tej ohydy jeszcze raz.
Zombie, jak pszczoły – użyją żądełka, to umierają. Już dwie ohydy padły, po spełnieniu obowiązku rozpłodowego.
Rozpłodowego? A co z tego może się urodzić?

Coś ze świstem przeszyło powietrze,
Aua! Za co, kurna?! – powietrze spytało, po czym wyzionęło ducha.

odcinając rękę i głowę zombiego, który trzymał jej włosy.
Powietrze też była kobietą.
Ręką z sufitu trzymał.

Głowa spadła na ziemię, a Tifa jęknęła, kiedy jej twarz uderzyła o podłogę.
Facepalm!

Słyszała w uszach tylko świst
a świstak siedzi…

i kolejne uderzenia o podłogę. Ciała zombich padały jak ścięte zboże.
Nie ścinane, tylko już ścięte, czyli takie… takie… trochę nietrzeźwe.
Jak dobra jajecznica.

Ten, który w niej był,
Biedna podłoga – zdeptana i spenetrowana…

upadł na nią, przygniatając barmankę do ziemi. Nie ruszał się jednak.
Trup, który się nie rusza! Aaaaaa!!!
I nie rucha.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!111oneone

Wykorzystując resztki sił, jakie zostały w jej umęczonym ciele,
podłoga

Tifa zepchnęła go z siebie, podnosząc się powoli. Wszystko ją bolało,
ochraniacze nie na wiele się zdały
Zombiaki nieźle je obśliniły.

a z pomiędzy jej nóg kapały soki
marchewkowy… pomarańczowy… jabłkowy…
prawdziwy koktail wegetariański, dla równowagi ducha i ciała.

zmieszane z (nieludzkim) nasieniem tych potworów. Wokół niej leżały zombie, większość nie miała rąk, głów i nóg, które odcięte leżały obok.
Na doskonale uporządkowanych stosikach.

Ktoś podał jej rękę i pomógł jej wstać.
Masz ręke, potrzymaj.
Podał jej pomocną dłoń.

– Przepraszam, że tak późno – powiedziała Yuffie, trzymając w ręku brudne od ciemnej posoki żywych trupów ostrza.
Zombiaki i ich wciąż sprawne układy krwionośne…
i nasienioowody!

– Dzi…
…wko.

dziękuję – Tifa ledwie stała na nogach.
Zmaltretowana podłoga nie była w stanie jej utrzymać.

– Przyjechałam dzisiaj do miasta… Nie wiem, skąd to się wzięło,
To, czyli co?
Kuzyn To!

ale na ulicach jest ich pełno. Postanowiłam dostać się do was. Gdzie jest Cloud?
Gdzie jest krzyż?!?!

– Wyjechał. Wróci za dwa dni – Tifa podeszła do baru, szukając fartuszka, który tam zwykle był.
Przed nałożeniem fartuszka należy zebrać drużynę.

Chciała coś na siebie założyć, żeby zakryć nagość i ślady gwałtu.
Taki fartuszek to prawie jak pełna zbroja płytowa.

– W takim razie musimy szybko same się stąd… aughhhh!!!! – słowa wojowniczki ninja
Pamiętajcie, to była wojowniczka ninja, bo są też kucharze ninja, łucznicy ninja, a nawet przedszkolanki ninja.
Bardzo brzydko mówią te wojowniczki. Aughhhhh? A może od razu eunuch?
Mówisz na niego eunuch, a może on ma na imię Pszemek?

przerwał nagle jej jęk. Chociaż pozbawione głów, ciała zombie znów ożyły. Zaciskając się wokół niej,
po to im ta technika kłębka, ahaaa!

łapały ją za ręce i nogi.
od sufitu do podłogi.

– Tifa! Ratunku! – krzyknęła przerażona Yuffie.
Ninja wzywająca na pomoc bezbronną babę w fartuszku. To się na pewno uda!

Jakaś gnijąca ręka zrywała jej spodenki i macała między nogami.
Mówiłam, że będą uda?
Stara Szyszka prawdę ci powie…
Nie mów do mnie cipo!

To przez ten festiwal w Tifowych Warach.

Zaciśnięte na jej nadgarstkach dłonie sprawiły, że Yuffie upuściła swoją broń na ziemię.
Wojowniczki ninja słyną z sierotowatości, bo przedszkolanki ninja nie bardzo radzą sobie z wychowaniem ich.

Tifa przez chwilę patrzyła, jak żywe trupy rozdzierają strój wojowniczki,
Ooo nieźle, nieźle. Popatrzę sobię, pofapuję…

a potem obalają ją na ziemię. Nie traciła czasu. Rzuciła się w kierunku drzwi i pędziła w noc, byle dalej od tego miejsca.
Zostawiła nawet fartuszek 😦

Słyszała jeszcze przez chwilę w uszach krzyki Yuffie, która błagała o pomoc, ale Tifa chciała już tylko uciekać.
Powodzenia na ulicach pełnych zombiaków.
Ona nie uciekała przed zombiakami, tylko przed podłogą, ot co.

Przysięgała sobie, że zrobi wszystko, żeby tylko znowu nie przeżywać znów tego, co ją spotkało…

Ok, a jakie jest przesłanie tego opowiadania? Poza faktem, że stara kanapka to paskudna rzecz, a Tifa jest biczą?
Wrogowi nie odcinaj głowy, odcinaj penisa.
Nie bardzo, w tym przypadku penis sam może odpaść.

Ehh…