Przedstawiamy Wam pełną zwrotów akcji opowieść o losach Batmana i Kobiety Kota. On – nieźle wyposażony chłopak ze Śląska, ona – lekka i zwinna koleżanka Anny Grodzkiej. Miejsce akcji – piękne miasto Chełm.

Komentują: Mira i Varak

(Szyszki tym razem zabrakło, bo pisze książkę o trudach życia celebrytki 😉 )

Źródło:    batcave.com.pl/old/index2.php?id=fanfiction6

Autor: bellatriks

***

Zakreśliłam na oknie pazurkiem duże koło,
Takie o średnicy namiotu cyrkowego

a następnie lekko je pchnęłam. Gdy spadło i stłukło się, lekko się uśmiechnęłam.
jakie to wszystko lekkie!
Uśmiechnęła się na myśl, że właśnie rysowała na szybie koło, tylko po to, żeby i tak ją potłuc. To takie hipsterskie.

Kocimi ruchami
w sensie, że po pijaku?

Nie, na czworakach, a potem usiadła na podłodze i zaczęła się lizać po tyłku.

weszłam do budynku i zrobiłam to samo z szybami wystawowymi.
Lekko się do nich uśmiechałam.
To musiało być naprawdę duże koło. I głośne tłuczenie.

-Hmm… rubin… diament… złoto… brylanty…hmm… -zastanawiałam się,
Hmm… jajka… bułki… ser… masło… hmm…. czekolada!
Czekolada i tuńczyk. W końcu Kobieta-Kot.

wkładając wszystko do czarnego worka.
Jak kota

Zza paska wyjęłam bicz i trzasnęłam nim.
Robię to dość często, taki tik nerwowy.
Jedną ręką wkładała łupy do worka, a drugą trzaskała biczem. Worek trzymała w zębach.
Kocie ruchy!

Zaśmiałam się i podeszłam do kolejnej gablotki.
Worek wypadł spomiędzy zębów.
Kobieta z worem między zębami – też by mnie to śmieszyło. 😀

-Kogo my tu widzimy -syknął ktoś z tyłu.
Skoro to był syk, to powinien brzmieć a’la “Khyyyoooghoosssmyyythuuuuwiiiishiiimyyy”
Bez sensu, każdy kto oglądał trylogię Nolana wie, że Batman nie syczy tylko charczy. “Khhrroghhoo mhrryy thuu whiidzhimhhrryyy”.
I ogląda kotki w sieci (link)

Odwróciłam się i pod wpływem impulsu upuściłam worek.
Synapsy zastrajkowały.
Znowu otworzyła buzię.

Mężczyzna ubrany na czarno opierał się o framugę drzwi.
Na czarno się opierał, czyli tak na nielegalu… Pewnie tam była karteczka “Prosimy nie opierać się o drzwi”
Elo maleńka, fajne mam wdzianko, co nie?

Miał strój połączony z kapturem wykonanym z grafitu,
Z węgla… znaczy ślonski chopak!
Kaptur z grafitu. To nie był Człowiek-Nietoperz, tylko Człowiek-Ołówek.

zaopatrzony w pelerynę z nylonu.
I siatka na plecach. Mmm-mmm ale ciacho. Varak, ubierzesz się tak kiedyś dla mnie? Proooszę!
Tylko jeśli będziesz tłuc szyby i trzaskać z bicza.
I trzymać Ci worek w zębach? To ja może podziękuję…
Ja tym bardziej!

„Chełm”
Auaa! O, kurwa, ale dostałam po oczach…
Czemu? To wcale nie jest brzydkie miasto

wyglądał jak głowa nietoperza.
A to była nornica.
To w końcu nie ołówek?

Wszystko to doprawione było
szczyptą soli i pieprzu
I majeranku.

załadowanym sprzętem wycelowanym we mnie.
O tak, lubię jak we mnie celujesz…
Sprzęt trzymał pod tą nylonową pelerynką. Fetyszysta.

-Nie używasz drzwi? -zapytał, podszedł i podniósł worek.
Worek był bardzo ruchliwy z natury.
Duży sprzęt to i worek spory, aż do podłogi.

Wysypał jego zawartość na ziemię, a dwa ogromne, cenne kamyki potoczyły się pod moje nogi.
Klejnoty rodzinne.
Przynajmniej doceniła ich wartość.

Syknęłam wściekle jak kot
A co, Kobieta-Kot miałaby syczeć jak nutria?
Jak waran z Komodo.

i chciałam go zadrapać.
Zadrapię cię na śmierć, Batmanie!
Podrapię ci sprzęt! Hahaha! <strzał z bicza>

Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie tak, że stykaliśmy się nosami, chociaż ja jestem od niego niższa.
W międzyczasie, gdy podstawiał mi stołeczek, pomizialiśmy się noskami jak Eskimosi.
Warto przypomnieć, że wciąż celował w nią załadowanym, ekhm, sprzętem. Nie tylko nosami się stykali.

Zwinnie uderzyłam go z pięści w brzuch
W sensie, że stała na pięści – nie na stołeczku.
Grunt że nie w sprzęt.

i uwolniłam się z uścisku. Zrobiłam kilka gwiazd do tyłu
– Brada Pitta, Johnny’ego Deepa, Jesiccę Albę i oczywiście braci Mroczków
Fantastyczna choreografia, na koniec powinna wypaść przez wycięte koło w oknie.

i uśmiechnęłam się drwiąco.
-Nietoperzyku… -jęknęłam kpiąco
Varaczku, jęcz dla mnie… kpiąco! 😀
Uśmiechnęłam się drwiąco,
I jęknęłam kpiąco
Widząc sprzęt Batmana,
W majtkach mam gorąco!

i uciekłam tylnymi drzwiami.
Hmmm to nie lepiej przez te dziury w szybach, które narobiłaś?
Nie wchodzi się dwa razy w to samo okno.

Nie było stąd ucieczki.
Matrix był wszędzie.
Uciekłam, ale nie było ucieczki. Czym była ucieczka? Czemu uciekłam? Rzezia?

Był tu tylko duży kosz na śmieci i… tak, drabina na dach. Zwinnie
Jaka ona lekka i zwinna, ach, ach! Stawiam dychę, że autorka ma nadwagę albo niedowagę.
Drabina stała w koszu. Swoją drogą, skoro była na poziomie gruntu, to po cholerę zasuwała na dach? Koty naprawdę szybciej spieprzają po ziemi, niż po dachu.

wskoczyłam na nią i po chwili znalazłam się na płaskim dachu. Dymy z kominów i mgła zasłaniały widoki,
Mgła na poziomie dachów… to będąc na ziemi, nie powinna w ogóle nic przez nia widzieć.
Gotham. Milionowa metropolia. XXI wiek. Wieżowce, szkło, technologia. No i dymy z kominów.

ale czułam go…
W sobie? A nie, pewnie czuć go było węglem.
Wdepnął w czekoladę z tuńczykiem.

Batman już się tu wspinał. Pobiegłam na koniec daszku
dach kurczył się w zatrważającym tempie.

i przeskakując ogromną odległość,
Taką… taką… jak z Krakowa do…
Do Chełma!

znalazłam się na następnym.
-Nietoperzyku!! -krzyknęłam i zaśmiałam się zimno.
Trzaskając przy tym obowiązkowo biczem.
Też zimno, aż śnieg zaczął sypać.

Nagle przede mną wyrósł jak mur
wyrósł jak mur po deszczu
Wciąż celując w nią swoim sprzętem.

Batman.
-Nietoperz! Co ty…-jęknęłam.
Tym razem mniej kpiąco.
Ale za to jak namiętnie.
Jego sprzęt miział ją po biczu.

Jednak w kolejnej chwili szybko prześliznęłam się między jego nogami
i po co Ci, Batmanie, ta poza macho była?
Dobrze że nie uderzyła głową o worek!

i przeskoczyłam kolejne sześć dachów. Nagle coś zaplątało mi się o nogi
Tampon znów wypadł!
Urwała komuś kabel od internetu!

i przewróciłam się. Były to Batarangi, broń Batmana, dzięki której chwytał przestępców.

Może ja się czepiam, ale czy to nie powinno jej odrąbać z pół nogi?
To były plastikowe atrapy, do kupienia w komplecie z nylonową peleryną.

Jednym ruchem pazurka i… Do cholery! Nie chce się przerwać.
Tampon z tytanowym sznurkiem.

Im bardziej się szarpałam, tym bardziej się zaplątywałam.
Batarangi + sieć Spidermana

Batman po chwili spokojnie do mnie podszedł i boleśnie podniósł za nadgarstek.
-Puszczaj mnie! Ty… -wierciłam się i wiłam.
Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało!
Wierciłam się i wiłam,
Lecz na sprzęt nie nabiłam 😦

Batman przełożył mnie przez swoje ramię
Cudze było zajęte
A mógł od razu przez kolano.

i nie zważając na moje pazurki, które wbijały się w jego boki,
Pazury raniące węgiel…
No chyba nylon. Heloł!

wskoczył na niższy daszek,
Z wyższego wskoczył na niższy. Inwersja.

a następnie znalazł się na ziemi, tuż obok swojego Batmobila.
To taki nietoperzy telefon. A potem podszedł do Batmobilu.

Światła Gotham’u
Nie no, ja pierniczę. Znów po oczach!
Panie, wczoraj jakżeśmy byli w Gothamie, tośmy takie rzeczy widzieli…

odbijały się w srebrnych alufelgach.
Szpan na wiosce.
Alfred dokładnie pucował felgi panicza Bruce’a codziennie rano.
Przy okazji pucowania sprzętu.

-Co ze mną zrobisz? -zapytałam
z nadzieją

Batman otworzył drzwi dwuosobowego auta i włożył mnie do środka.
O tak, głębiej! Głębiej mnie wkładaj!

Zamknął drzwi i wsiadł do samochodu po drugiej stronie.
Mieliśmy więc jechać dwoma autami…

Silnik głośno zawarczał.
Tłumik do wymiany.

Facet-nietoperz
Prawie jak facet-świnia

nadal nie odpowiadając ruszył do centrum miasta.
następnie zaparkował pod ratuszem, opłacił parkometr i zaczął tańczyć kankana wokół pomnika burmistrza
W nylonowej pelerynie zrobiłby furorę w kabarecie.

Ludzie robili ostatnie przedświąteczne zakupy, nie zważając na przetransformowany przed chwilą samochód Batmana.
Przetransformował się jak Czarodziejka ze Słońca! I teraz zostały już tylko same alufelgi.
To był Optimus Prime! A alufelgi to jego… a, mniejsza z tym.

Zatrzymaliśmy się przed aresztem i siedzibą słabej policji Gothamskiej.
Gothamska miała tylko słabą policję, bo mocna policja należała do Kowalskiego.
– Dobry wieczór, czy to policja?
– Tak, to my.
– Chciałam zgłosić przestępstwo.
– Niestety, zajmujemy się tylko wykroczeniami. Proszę dzwonić do Batmana.

-Tak bardzo pragniesz wiedzieć, kim jestem?
Powiedział coś takiego?
Wywnioskowała to po sposobie w jaki włożył ją do Optimusa… znaczy Batmobilu.

-prychnęłam -Tylko ja, Kobieta Kot mogę zdjąć tą maskę.
Jest zapięta na kłódkę z zamkiem szyfrowym.
Nie, po prostu za każdym razem musi wycinać w niej kółka pazurkiem, żeby się wydostać.

Batman spojrzał na mnie bez wyrazu

i wysiadł z auta. Po chwili pojawił się po drugiej stronie, biorąc w objęcia.
Batman bardzo kochał swój samochód.
O ti ti Batmobilku, ti! Aaa Kobieta-Kot, ciągle tu jesteś?

Wszedł powoli na schody i zatrzymał się tuż przed czerwonymi drzwiami.
Przed wyruszeniem w drogę, należy zebrać drużynę. Przed…

Już myślałam, że mnie puści,
W końcu po to ją łapał i wiózł pod komisariat, żeby tam wypuścić.
Miał puścić, a tylko popuścił.

ale on dziarsko wszedł na komisariat i puścił mnie
A jednak puścił!

przed oszołomionym policjantem.
Nie co dzień wchodzi ci na posterunek Batman akurat jak jesz pączka.

-Bruce, która wolna? -zapytał Batman.
A może jednak na co dzień, skoro zna go z imienia.

-Sz-szótka.
Ja-cz-czórka.
I czeekooolaaada!

Facet-nietoprzez
przez co?
Przez kółko.

puścił mnie na ziemię i złapał za nadgarstki.
Już drugi raz ją puścił, uczepiła się go jak pijawka.
Bo ona nie wie, czego chce. True Kobieta Kot.

Na nogach nadal miałam majaczące Batarangi,
Batarangi majaczyły wciąż coś o Harrym Potterze, Severusie i Batmanie… a nie, o bananie.

które zdjął tuż przed wtrąceniem mnie do celi.
Dobrze że sam też się nie zaplątał, to dopiero byłaby kłopotliwa sytuacja.
A Batarangi majaczyły gdzieś tam na linii horyzontu…

-Myślisz, że się stąd nie wydostanę? -zapytałam.
-Myślę, że nie spróbujesz -rzekł, zamknął kraty
Jako macho rozciągał kraty za każdym razem, gdy wchodził do celi. Drzwi były dla mięczaków.
i bez zbędnego słowa odszedł.
Tamte słowa były absolutnie niezbędne. Batman musi mieć zawsze ostatnie słowo.

Usiadłam na czymś łóżkopodobnym.
A to nie było łóżko, tylko jakieś chujwieco.
No i nie prycza, prycze są za mało hipsterskie.

Postanowiłam poczekać do północy i wydostać się stąd.
Kobieta-Kot włamywała się zawsze przed wieczorynką.
Zaczęłaby się wydostawać minutę przed północą i kończyła minutę po.

-Witaj… Kobiet-Kocie -powiedział czyjś męski głos.
Kobiet-Kot, prawie tak seksowny jak Anna Grodzka.
Męski głos – to mogło być spotkanie z Grodzką.

Moje oczy ujrzały…
Ciemność! Widzę ciemność! Ciemność widzę!
Moje dłonie wymacały…
A moja dupa poczuła… auuuuć!

Kogo ujrzała Kobieta-Kot ? Czy uda jej się wydostać z komisariatu? Czy Kotka znów spotka Batmana?
Czy złapie w zęby jego worek? Tego się nie dowiecie, ha!
Szkoda, ja bym się chętnie dowiedział!
Żeby poznać dalsze losy Kobiety-Kota i Batmana trzeba  jechać do Chełma. 😦