Nie wiemy, czy gwałt na słowie “rzeźnia” jest zamierzony, czy jest chorym pomysłem autoreczki na oryginalność. Niemniej opowiadanie jest prawdziwym majstersztykiem bełkotu pseudointelektualnego. Zabroniono publicznych odczytów na spotkaniach hipsterów, gdyż powodowały masowy spermotok, prowadząc do wysuszenia panów i do paru utonięć pań (nie licząc urazów ciała spowodowanych wywrotkami na śliskim podłożu). Dajemy wam dzieło wiekopomne, które dzięki naszym komentarzom zyskało oszałamiającą głębię.

Komentują: Szyszka i Mira

Autor: Orcrest; źródło: forum.vampirciowo.pl/viewtopic.php?t=427

Tytuł: Rzezia
Kategoria: 16+
Przeczytanie tak wielu powtarzających się pytań w tekście, wymaga od czytelnika dojrzałości.

Opis: On kroczy przez świat, choć nie zna celu. Niszczy, choć nic nie rozumie. Pyta, lecz nie szuka odpowiedzi. Jego istnienie nie ma sensu, ale jest faktem. Czym jest?
Ani chybi kiepskim opowiadaniem. Dostanę cukierka za zgadnięcie?
Buuu pomyłka. On po prostu jest kobietą!

Ostrzeżenia: angst, śmierć
czekają na nieświadomych czytelników

Dokąd zmierzam?
Quo vadis?

Przede mną są różne rzeczy, wszystkie muszę zniszczyć. Stoją mi na drodze, a ja muszę.
Czuję, że ja muszę…
Bohater cierpi na bakteriofobię i rozwolnienie jednocześnie. “Musi”, lecz przed nim pełna zarazków toaleta publiczna.

Dokąd?
Nie wiem dokąd idę, ale muszę przeć naprzód.
A dokąd, a dokąd, a dokąd? Na wprost, po torze, po torze, po torze przez most.
przez góry, przez tunel, przez pola, przez las i spieszy się, spieszy, by wysrać na czas.

Moje ramiona niszczą wszystko na swej drodze.
Dotknięte dzieci Ludzi Lodu miały tak szerokie i szpiczaste ramiona, że wykrwawiały swe matki w połogu…

Rzeczy się przewalają, mogę je zmiażdżyć, rozerwać.
O, to tak jak ja po dobrej imprezie.
Czy ktoś tu ma problem z kontrolowaniem gniewu? Proponuję napić się herbatki z melisy.

Dlaczego wtedy wyglądają inaczej?
Procenty, autoreczko, procenty.

Na zewnątrz ciemne, w środku jasne.
Oreo!

Trudno się ich pozbyć, ale muszę.
Wszy łonowe!

Dlaczego?
Oczyma duszy widzę autoreczkę w stroju z Hamleta, z kokosem w dłoni. Zaraz zacznie być albo nie być.
Dlaczego? Bo Bóg tak chciał.

Czemu prę naprzód, jakby coś od tego zależało?
A chcesz łazić w obsranych gaciach?
Albo przeć do tyłu?

Czy coś od tego zależy?
Zależy, jak leży. Bo jak stoi, to broi.

Idę i niszczę, nic nie stanie mi na drodze.
On już popuszcza!

Widzę dobrze, chociaż czasem widać gorzej.
Czytam szybko, choć czasem powoli.
Puszczam cichacze, choć czasem głośniej.

Dlaczego czasem jest ciemno?
Słońce, ruch obrotowy Ziemi, takie tam.
Stereotypy!
Mówisz, że to gejowska konspiracja z Miasta Pedałów?

Teraz jest jasno i widzę je. Te rzeczy się poruszają, są inne niż pozostałe rzeczy.
Ktoś tu plecie od rzeczy.
Mówię Ci, Szyszka, bakteriofobia jak nic.

Czemu się ruszają?
To zależy o jakich drobnoustrojach mówimy. Jedne mogą mieć rzęski, inne nibynóżki…

Ich ruch bywa bolesny,
owsiki?

kiedy są blisko. Dotykają mnie i sprawiają ból.
Facet, ty masz pasożyty!

Ich też trzeba znisszczyć.
Zniszszszczyć, mój sssskarbie….
No tak, ale to trzeba do lekarza się wybrać.

Dlaczego rozerwane są mokre?
Pęknięty jeż?
Większość organizmów składa się w jakimś stopniu z wody.

Tak jak nieruchome rzeczy, te są inne w środku. I mokre.
To prostytutki.

Łatwiej je rozerwać niż te martwe rzeczy. Szkoda, że częsciej nie są przeszkodą.
Ja myślę, że to jest jedna wielka metafora kombajna wjeżdżającego na boisko pełne murzyńskich dzieci.
Stawiam na porównanie ruchania prostytutki i mumii. Mumia jest martwa, a faktycznie ciężej się do niej dobrać.

Przede mną jest duża rzecz.
Twoje ego?

Ma inny kształt niż reszta, ale też jest na drodze.
Wielka czarna niania!
Z dildo.

Czemu jest na drodze? Dokąd zmierzam?
Muszę to zniszczyć, bo jest na drodze. Taki jest mój cel.
Jest na drodze do celu, więc muszę to zniszczyć, bo to mój cel. Kurwa, nie ogarniam.
Wyznanie walca drogowego.

Co jest moim celem?
Masowanie macek Miry

Dlaczego muszę mieć cel?
Bo jak nie będziesz przydatny, to macki Cię spenetrują

Czy cel istnieje?
<machu machu i do piachu>

Czemu muszę niszczyć?
Czy leci z nami pilot?

Bo muszę iść do celu.
Hej ho, hej ho, do celu by się szło.
A może do celi?

Rzeczy na drodze są ciągle, ale czasem nie ma nic.
Raz w dupę to jeszcze nie pedał – Pszemek Coelho

Tylko ziemia i nic na drodze. Wtedy idę naprzód.
Ziemia, czyli nic.

Czasem coś się rusza, ale nie jest na drodze.
Czasem na chodniku, czasem na trawniku, a czasem nawet na ławce!
W metrze i w swetrze!

Szkoda, łatwiej to zniszczyć.
Do piekła poszedł, po drodze mu było.

Na zieleni pojawia się pas.
Cnoty?
Boisko!

Czy dokadś prowadzi?
Dokadś to fajny facet, jak mu odpalisz piątaka, to prowadzi.
Do bram krainy rozkoszy…

Czy mogę to sprawdzić?
Ale jak? Czym? Kubkami smakowymi?

Idę na tym pasie, dużo jest na nim ruchomych rzeczy.
Zapindala po ruchomych schodach pod prąd, skurczybyk.
Koleś ewidentnie ma fazę. LSD?

Czy pas się kiedyś kończy?
Pas niekoniecznie, ale passa i owszem.
Kończenie się jest passe.

Dlaczego przed nim jest przeszkoda?
Bo to bieg przez płotki.
Kotek!

I tak dużo ruchomych rzeczy?
Ekstremalny bieg przez płotki.
To ta scena z FLCL, gdy przez kotka robi się karambol.

Przeszkoda łatwo nie chce odejść, muszę się pomęczyć.
W końcu przeszkoda znika, ale pojawia się ból. I ciemność.
To od walenia głową w mur.

Dlaczego czasem jest ciemno?
Już mówiłam: Słońce, ruch obrotowy… a chuj, uznajmy, że to pingwin, ten sam, co wyłącza światło w lodówce.
Z patosem: Ciemność zawsze nadchodzi… choć czasem jest jasno.

Dlaczego teraz ciemność jest przeszkodą?
To sprawdzian, mój synu. Jak kuszenie Jezusa.

Mogę ją niszczyć. W końcu znów nie jest ciemno.
Z ostatniej chwili – jakiś debil zaplątał się w pranie cioci Milenki i zbiegł, dokonując zniszczenia mienia.

Dużo tu ruchomych rzeczy. Dużo bólu.
Czemu boli?
Jak mnie ząb bolał, to wyrwałam. Jeśli pisanie cię boli…
Boli, albowiem tylko wtedy czujesz, że jesteś… nawet gdy cię nie ma.

Zniszczyć trzeba ruchome rzeczy. Robi się bardzo mokro.
Aaaaa, to jest chodząca wagina dentata! Niszczy fiutki i jej z radości mokro!
Octopussy!!!!!!!111111111oneone

Idę przed siebie.
Za siebie byłoby ciężko.

Dużo twardych przeszkód, czasem też są w nich ruchome rzeczy.
Twarde i ruchome.. penis?
Na pewno nie małe kotki.

Czemu rzeczy są w przeszkodach?
Czemu noc jest w skarpetce?
Czemu ja na to pacze?!

Nic nie jest ważne, tylko cel.
Jaki jest cel?
Wydać Judith za mąż.

Ja po prostu idę. Muszę iść.
To brzmi jak litania mojego pijanego wujka na weselu.
Leżę, leżę, uwaliłem się jak zwierzę…

Dlaczego?
Dokąd?
Jak?
Gdzie?
Kiedy?
I najważniejsze… ile miał na koncie?

Co to za duża przeszkoda?
Cały wujek! On na imprezach zawsze wrzeszczy na drzwi, że są upartym chujem i zagradzają mu drogę.
To w takim razie rodzinne. 😀

Dlaczego boli, chociaż nie ma ruchomych rzeczy?
Kolejne pytanie z gatunku nocy i skarpetki. Tym razem widzę to jako: dlaczego jajko, chociaż akapit?

Muszę zniszczyć dużą przeszkodę.
Dlaczego?

Przeszkoda jest na drodze.
Dlaczego?

Żeby utrudnić dotarcie do celu.
Gdzie jest cel?
Kombajn z rozszczepieniem osobowości. Tego jeszcze nie było.

Dlaczego nikt nie odpowiada na pytanie?
Sam sobie odpowia… nie, to ponad moje siły.

Czemu nie mogę spytać?
Bo pani nie pozwala.
Wyjmij penisa z ust.

Czemu znów boli?
Znów jest ciemno. Znów mogę niszczyć ciemność.
Niszczyć ciemność… czy to jakiś poetycki eufemizm na marszczenie freda?
Znów.
Księżyc w Znowiu?

To trwa. Duża ciemność, duża przeszkoda.
Duża kurciak dla panienka Sally! Dobra kurciak, hau hau!
Duża ciemność w dupie, duża przeszkoda!

W końcu znów nie jest ciemno. Nie ma też przeszkody.
Nie będzie niczego!

Mogę iść do celu.
Gdzie jest cel?
Czemu mam cel?
Czemu, czemu… bo nie ma dżemu!

Czy ja mam cel?
Masz. O, taki:


Wystarczy podmienić słowo ‘cel’ na dowolne, np. pomidor, mama, penis, kupa… i od razu weselej. Kto wymyśli zabawniejszą wersję, ten wygrywa!

Dlaczego znów jest ciemno?
Szyszko, już nie odpowiadasz?
Nie odpowiadam za siebie.

Czemu nie ma przeszkody?
Nie widzę przeszkód.

Dokąd idę?
Tam, gdzie raki zimują.
Tam i z powrotem.

Czym jest przeszkoda?
Już to przerabialiśmy. Albo wielką, czarną murzyńską nianią, albo praniem cioci Milenki.

Idę dalej, bo cel jest daleko. Idę do celu.
Gdzie jest cel?
Namierzyć i zniszczyć. Rozkaz!

Zagadka dla czytających:
O ile nie wydrapali sobie z rozpaczy oczu:
“Czy bohater zdążył do kibla?”

Czym jest Rzezia?

Bojową kurą. Bękartem słowa “rzeźnia”. Spermą Chucka Norrisa.
A może, to po prostu opowiadanie z serii Przygody Zbyszka?

No, my nie wiemy, czym jest rzezia, pardą, Rzezia. I jakoś nie chce się nam dowiadywać…
Z ostatniej chwili – dogrzebałam się, że autoreczka jest tak naprawdę autoreczkiem, który samozwańczo ogłasza się poetą-abnegatem… nie mam więcej pytań, proszę Państwa.