Dziewczyna przeżywa, bo chłopak ją rzucił. Przykre, zdarza się, ale… dlaczego, u licha, swój pamiętnik publikuje na portalu dla nastolatek?! Paskudy nie mają litości dla zakochanych we własnych wyobrażeniach histeryczek.

Komentują: Mira i Szyszka

Źródło: nastek.pl/milosc/9626,List-do-Was

 

—-
Przesadziłam, wiem – ale chciałam zapomnieć,
widać to nie była pora przesadzania. Roślinki mogą się nie przyjąć

o Tobie, o niej, o was, o nas.
O kim? O czym?
Jagrys, tygrys, ongrys.
Gryźli? Niet, strylali!

I zapomniałam, na chwilę. Dziś boli to jeszcze bardziej, dziesięć razy bardziej.
Udało jej się zapomnieć, a potem bolało nawet bardziej… i to z konkretnym mnożnikiem.
Taka nagła utrata pamięci boli przez całe życie.

Pamiętasz? Mieliśmy ten wieczór spędzić razem, planowaliśmy go od miesięcy.
Spoiler: Związek trwał rok. Pewnie po 1 tygodniu chodzenia zaplanowała, jak będą miały na imiona ich dzieci.
– Misiuuuu, a wiesz, że dokładnie za 174 dni, 11 godzin i siedem minut zobaczysz mojego cycka?
– Tak, Żabko.

Miałeś pocałować mnie minutę przed północą, skończyć minutę po – to byłby najlepiej zakończony i rozpoczęty rok.
Z zegarkiem w ręku.
Pocałunek trwał 121 sekund, Misiu. To się ma więcej nie powtórzyć, jeśli chcesz za te 174 dni, 11 godzin i siedem minut zobaczyć mojego cycka.
Jupika-kurwa-jej.

Niby takie banalne,
bardzo
do porzygu

a jednak zawsze o tym marzyłam.
Zawsze – czyli sama przyznała się, że czekała tylko na fagasa, który dopasuje się do jej wyobrażeń o romantycznej miłości.
Miała napisaną w pamiętniczku specjalną listę całego tego romantycznego gówna, które chłopak powinien robić.

Byłam przekonana, że w tym roku to moje małe–wielkie marzenie się spełni… Teraz myślę tylko o tym, żeby zapomnieć… ale nie potrafię.
Jak piszesz o czymś, a potem to publikujesz i jeszcze wchodzisz co godzinę sprawdzać czy są nowe komentarze – za chuja nie zapomnisz, wiesz?
O jeju, jak ja chcę zapooomnieć, jak bardzo chcę zapomnieć!

Wciąż nie mogę wierzyć w to, co się stało. Przecież tak bardzo Ci ufałam…
Gościu zapomniał umyć zębów albo się zbełtał w Sylwka – jak nic!
Opowiedział wszystkim o jej majtkach z HelloKitty

Jak mogłeś rok związku przekreślić z powodu zauroczenia jakąś małolatą?
Czy on był księdzem?
Pytanie powinno brzmieć – jak ty wytrzymałaś rok z pedofilem?

Kazał jej się ubierać w szkolny mundurek.

Co ona ma w sobie takiego wyjątkowego?
Cycki.
Może nie dyktuje chłopakowi, jak się ma zachowywać w każdej minucie?
No co ty! Tak się da?!

Jak mogła tak bardzo zawrócić Ci w głowie?
Zależy o którą główkę pytasz.
Patrz, jaka suka, jak ona śmie być fajna.

Rok to nie jeden dzień, to nie tydzień, miesiąc. To 365 dni spędzonych z myślą o jednej osobie.
Przynajmniej wiemy, że to nie był rok przestępny.
Swoją drogą, z tego wniosek, że każdego dnia zdradzam swojego mena. Choćby myśląc o Tobie, Szyszku… Rozbijasz mój związek!
Nie tylko ja, ale wszystkie Twoje zwierzaki też. A już na pewno niszczy go Twój żółw. A ja swoją drogą bardzo się cieszę, że chłopak wydostał się ze szponów autoreczki.

Zawsze byłeś dla mnie najważniejszy, jedyny, wyjątkowy.
Zawsze… od roku. Oj tam, oj tam.
Im dłużej czytam, tym bardziej wydaje mi się, że pisze to bohaterka powyższego mema.

Byłeś moim pierwszym chłopakiem pod każdym względem, pod tym też – i miałam nadzieję, że ostatnim.
Chłopak od anala, fistingu, a nawet scatu. Łiiiii!
Pod czym też? Pod kołderką?

Już bardziej chyba nie można okazać zaufania.
W sensie, że podduszanie też było?

Może bolałoby mniej, gdybym nie znała tej drugiej, nie wiem, ale przecież się kumplowałyśmy.
Ooooo.
Pierwszy raz podobno boli niezależnie od tego, czy się zna inne partnerki seksualne faceta.

Uważałaś mnie nawet za swoją „przyjaciółkę”.
Zaczynam dochodzić do wniosku, że to był trójkącik, a pozostała dwójka wypięła się na autorkę, bo śmierdziała kupą… czy coś.
No okej, nic nie rozumiem. Facet od początku mówi “ej, jesteśmy tylko przyjaciółmi”… czy ten cały związek przypadkiem nie trwał tylko w jej głowie? I jeszcze zmienił płeć?

A to dziwek.

Dla mnie to zbyt wielkie słowo. Na przyjaźń trzeba pracować latami, trzeba sobie czymś na nią zasłużyć.
Powiedziała ta, co o roku związku mówi “zawsze”
To mi przypomina amerykańskie seriale, gdzie bohaterowie, którzy rżną się pół sezonu, mają problem, żeby sobie powiedzieć coś więcej niż “całkiem cię lubię”. Nasza autoreczka najwyraźniej uważa, że bycie w związku to pryszcz w porównaniu do przyjaźni. Good luck.

Ty nie zasługujesz nawet na zwykłe „cześć” z mojej strony.
Ale cięta riposta!!
A może na niezwykłe cześć? Z języczkiem?

Przyjaciółka nie zrobiłaby czegoś takiego, pod żadnym pozorem.
Aaaa, już rozumiem, nastąpiła niespodziewana zmiana adresata wpisu… przepraszam, nie zauważyłam zamiany okienek na gadu-gadu.

Ty zrobiłaś to, perfidnie mnie okłamując, że nic do niego nie czujesz, że nic was nie łączy, poza zwykłym kumplowaniem się.
A czy z koleżanką pisze się do trzeciej w nocy na gg?
Oto straszliwe wykroczenie! Rozmowy na gg intymniejsze od seksu.
Tylko wtedy, kiedy dziewczyna nie jest interesujacym partnerem do rozmowy. Poza tym.. .skąd wiesz, że rozmawiał z nią o 3 w nocy? Nocowałaś u niego, czy mu archiwum sprawdzałaś?
Upsik!

Czy z nią rozmawia się więcej niż ze swoją dziewczyną?
Jeśli dziewczyna nadaje się tylko na ruchadełko…
Może uważał, że istnieją bardziej interesujące tematy od miesięcy planowania tego, co będzie robił minuta po minucie w Sylwestra.

Może i byłam zbyt zazdrosna, może za bardzo się czepiałam,
Jak ładnie prześlizgnęła się po niewygodnym temacie.
Ten martwy kot na jej progu trochę śmierdział.

ale w tym przypadku miałam powody, to nie było normalne.
Rozmowy na GG są nienormalne! Ten program służy tylko do wysyłania linków i emotek – tylko w godzinach 8.00 do 22.00, w dni robocze.
Jak on śmiał rozmawiać o czymś innym, niż ona!! Poza tym autoreczka chyba znowu zmieniła adresata listu….
Dobrze to podsumowałaś – “czymś” nie “kimś” 😉

15 grudnia, sobota.

Przyjechałeś – jak zawsze. Poszliśmy na długi, romantyczny spacer. Obiecywałeś, że będzie dobrze, że się ułoży. Byłeś tak przekonywujący…
No, weź go do buzi.. no tylko troszkę… on marznie.
Jeszcze wierzył, że uda mu się zobaczyć tego zaplanowanego cycka.

Do tego ten przedświąteczny klimat, ta atmosfera – przypomniało mi się, jak spędzaliśmy ten czas rok temu.
Tak samo pizgało, panie!
Przedstawiłam ci szczegółową listę oczekiwań, po czym ją podarłam i spaliłam, z psychopatycznym śmiechem mówiąc, że masz się domyślić, co na niej było, inaczej nici z seksu.

I zadziałało! Uwierzyłam, że znowu może być dobrze, że będzie jak dawniej. Dałeś mi nadzieję.
Niektórzy na to mówią chusteczka do otarcia ust.
Ja na to mówię młot Morradina.

Zobaczyłam Cię takiego, jakim byłeś dawniej, mojego Jedynego, mojego Skarba, moje Największe Szczęście.
Stadium płodowe?
Come to Smeaaagoool…

A Ty to wykorzystałeś.
Oj tam, po prostu szukał ciepłego miejsca, żeby schować berło rodowe.
Młot Morradina!

Byłam Ci potrzebna tylko do jednego. Potraktowałeś mnie jak szmatę. Uśpiłeś moją czujność, wyrachowany dupku.
Nie, to ty byłaś łatwa.
Nawet przez myśl jej nie przeszło, że może facet naprawdę chciał spróbować od początku, nie chciał jej zranić…

Pamiętam nasz ostatni pocałunek – wtedy w życiu nie pomyślałabym, że będzie ostatni. Byłam taka szczęśliwa, że wreszcie jest jak dawniej, jak na początku.
Znaczy się, że nie uprawialiście jeszcze seksu, a on jeszcze nie wiedział, że jesteś psychopatką?

Powiedziałeś nawet, że masz „motylki w brzuchu”.
A to było burrito.
W penisie.

To, co się stało później, było dla mnie ogromnym ciosem.
Wytrzeźwiał i nadszedł kac-zabójca
Stwierdził, że jednak nie ma co przeżywać piekła dla jednego cycka.

Zadzwoniłeś. Cieszyłam się, że mogę znów usłyszeć Twój głos. Stwierdziłeś, że to jednak nie ma sensu, że przemyślałeś wszystko w drodze do domu i że już nic do mnie nie czujesz.
Wcześniej przemawiało przez niego burrito.

Zatkało mnie.
Facet dziękował bogom za tę minutę ciszy z Twojej strony.

Jak to wszystko mogło się zmienić w ciągu kilku godzin? – Ty pierdolony tchórzu – pomyślałam.
Potwór – nie potwór, ale ma otwór.
Im dalej jest od ciebie, czyli epicentrum szaleństwa, tym przytomniej myśli. Efekt znany z filmów sci-fi.

Rzuciłam słuchawką.
Jeśli to była Nokia, zebrała krwawe żniwo.
Najpierw rozszarpała telefon zębami, a potem wyrzuciła tylko słuchawkę.

Płakałam. Nadal czasem płaczę.

Wiem, że jesteście razem, bo nawet się z tym nie kryjecie.
A po co, skoro zerwaliście? Helloooou!
I regularnie włamuję ci się, fiucie, na gg o trzeciej w nocy.

Wiem – nie pytaj skąd –
Miała gołębie tropiące, z małymi kamerkami na głowach.

że była u Ciebie w poniedziałek, żeby Cię „pocieszyć”. A przecież to Ty zostawiłeś mnie, po co Ci pocieszenie?
No tak, że się pieprzy z jej facetem – można wybaczyć, ale tego litra lodów czekoladowych na pocieszenie… tego obca dłoń nie przekreśli!
Bo może, to takie przypuszczenie, jemu było przykro, że cię zranił? To jest możliwe, wiesz?

Wiem, że się całowaliście i nie chcę myśleć, co jeszcze robicie, bo robi mi się niedobrze, jak o tym pomyślę.
Bo Ty jak to robiłaś, to było takie uduchowione?
Siedziała na parapecie z nosem przy szybie, mówię Ci, Miru.

Mówiłeś, że chcesz, żebym była pierwszą i ostatnią, jedyną.
Byłaś pierwszą, mała, jeszcze ci mało? Tego wyczynu już nikt nie powtórzy, chyba, że będzie anal.
Wiesz, Szyszu, ja słyszałam, że teraz jest taki trend, że małolaty wpierw dają tylko w kakao, żeby dłużej zachować dziewictwo i w razie czego mówić “Tak cię kocham, jesteś moim pierwszym!”

Najbardziej boli Twoja fałszywość. Chyba najbardziej…
Jak Ci ktoś powie, że Księżyc jest z sera też wierzysz? Naprawdę jest!

I teraz to ona jest tą lepszą a ja tą złą.
Wiesz mała, są odkurzacze i odkurzacze. Tamta lepiej ciągnie po prostu.
Nie złą, po prostu… rozluźnioną.

A przecież to ja zawsze byłam przy Tobie.
…nawet gdy nie chciałeś.
Na parapecie, na klatce schodowej, w twoim śmietniku, samochodzie i w rękawiczce urologa.

Kiedy się poznaliśmy byłeś w wielkim dołku, sam wtedy stwierdziłeś, że gdyby nie ja, już dawno byś się stoczył. Kto był przy Tobie, kiedy byłeś w szpitalu? Kto się interesował, kto dzwonił, kto pytał?
No tak, nie wątpię, że ty się interesowałaś. Dalej się interesujesz. Jak sąsiadka w oknie. To ten typ charakteru.
Nadmiar czułości może udusić.

Pamiętasz, jak pokłóciłeś się z mamą, jak ona i ojczym kazali Ci się wynosić i przyjechałeś do mnie na kilka dni, żeby przeczekać?
Mógł pojechać na policję i jeśli miał meldunek na mieszkaniu lub nie był pełnoletni, starsi mogli mu naskoczyć.
Ej, buntownik z wyboru, ruchałabym.

Pamiętasz, jakie mieliśmy plany na przyszłość? Że pójdziemy razem na studia, że stworzymy prawdziwy dom, szczęśliwą rodzinę i że damy naszym dzieciom wszystko, że będzie inaczej, lepiej niż u Ciebie. Pamiętasz?
A czy te plany na pewno wyszły od niego, czy to było na zasadzie:
– Marian, a czy ty mnie kochasz, czy ty mnie nie kochasz?
– Nooo.
I jeszcze jednorożce będą i wszyscy będą patatajac radośnie wśród tęczy.
Minutę przed i minutę po. I ani sekundy krócej!

A teraz tak po prostu przekreśliłeś cały rok, jakby to nigdy nie było dla Ciebie ważne, jakby kompletnie nic dla Ciebie nie znaczyło.
Długo trzeźwiał.
Pomyśl, że mogłaś z takim chujem spędzić resztę życia, a tak straciłaś tylko rok.
To raczej on tak myśli.

Wciąż pamiętam wszystko,
Amnezja uleczona!
Choć chciała zapomnieć. Ooooj, jak chciała zapoooomnieeeć!

tego nie da się tak po prostu wymazać z pamięci, choćbym chciała.
Jak będziesz dzióbać o tym takie płaczliwe teksty i zamieszczać na portalu dla nastolatek – faktycznie nie ma szans.
Nie wymazuj, tylko ucz się na błędach. Na przykład: nie planować obsesyjnie całej przyszłości po miesiącu znajomości. I nie dawać dupy byle komu.

Przynajmniej by nie bolało.
Ale przynajmniej z następnym partnerem seksualnym będzie ci lepiej.

Szyszka się wciągnęła… łomatko O_o

Żałuję tylko, że Ty umiałeś w jeden dzień wszystko ot tak przekreślić.
Przepraszam, miał zrywać z tobą przez tydzień, czy co?

Mógł napisać książkę chociaż.

Tęsknię za tym, co było.
W podtekście: jak zadzwonisz, żebym zrobiła ci znów loda – zrobię! Tylko zadzwoń ♥

Boję się, że już nigdy nie dam sobie szansy, że nigdy nie będzie tak jak dawniej, że każdego faceta będę porównywać do Ciebie i że już nigdy nikomu nie zaufam, nikogo tak nie pokocham jak Ciebie.

Jeszcze ze 3 łzawe teksty i znajdzie się on – czytelnik, który napisze Ci, że były zachował się jak świnia i tak zdobędzie twoje spragnione miłości serduszko, które  tylko na to czeka, bo nie potrafi bić samo dla siebie. Czytelnik będzie opasłym, podstarzałym nerdem, który będzie cię wielbił i znosił twoje najgorsze odjazdy. Zamieszkacie razem, ale przed ślubem stwierdzisz, że to jednak nie to i wpadniesz w ramiona jakiegoś brutala, którego będziesz chciała uleczyć z wewnętrznego chłodu. Z radością urodzisz mu dzieci, które staną się twoim jedynym tematem rozmów. Facet stwierdzi, że jesteś męcząca i zacznie później wracać, wpadnie w nałóg albo znajdzie sobie jakąś na boku. Ty żeby nie przerywać sielanki, będziesz udawać ślepą i chorobliwie skupiać się na dzieciach, które w momencie osiągnięcia twojego obecnego wieku, będą chciały wiać spod skrzydeł upierdliwej mamuśki, aż się za nimi będzie kurzyć. Zostaniesz sama z menopauzą, pogrążona w rozżaleniu, dlaczego inni są tak niewdzięczni, skoro ty byłaś dla nich taka dobra…
<aż dostała zadyszki>
I mała rada od Szyszki, taka muzyczna: Zostaw bagaż emocjonalny przed drzwiami, okej?


Nie! 😀