Są autorzy, którzy budzą zachwyt. Są tacy, którzy bawią, uczą czy poruszają. Są tacy, obok których przechodzimy obojętnie i tacy, którzy wydają się fajnymi ludźmi. Są też tacy, którzy nas irytują, nudzą lub budzą chęć mordu. Myślałam, że na tym ta grupa się kończy, dziś jednak oficjalnie powołuję do życia kolejną kategorię: “Weź się dziecko ogarnij!”  – dla autoreczek, których wypociny są tak złe, że robi się ich żal (i wypocin, i autoreczek).

Komentują: Mira i Szyszka

Oryginalny tytuł: Miłość słońca, krew księżyca

Autor: Anonimka

To był kolejny bardzo zły dzień dla Sakury, która chodziła do liceum gdzie nie była za bardzo lubiana.
Obawiam się, że to także zły dzień dla mnie – spotkanie z esencją Mary Sue
Trzymaj mnie, bo czuję, że od facepalmów przy tym (u)tworze czoło mi się cofnie.
Dobrze, że chociaż przed “która” dała przecinek, bo to zdanie mogłoby zabić, gdyby je czytać na głos

Bardzo się wyróżniała wśród innych dziewczyn,
I nie tym, że była małym noulajfem, w brylach jak denka od słoików. Na pewno była ładniejsza, smutniejsza i generalnie -sza.
I na pewno nie ruda.

bo miała jasne, prawie białe włosy i bardzo jasną skórę. Choć powinna być blada, to nie była,
A to przewrotne dziewcze!
Mnie się też wszystko przewraca…

bo kiedy zaświeciło słońca cała w lekkim złotym poblasku, co budziło w innych śmiech.
Muahahaha!
Smarowała się co rano Edwardem Cullenem.
Jak Jakob. Może też szykuje się na rytuŁAŁ? 😉  

Nazywali ją dziwakiem,
a ona miała na imię Pszemek

bo nie mogli znieść tego, że się bardzo dobrze uczy i czyta książki.
Kwintesencja podłości! Jak ona śmiała czytać książki!
Na nutę Myslovitz – Peggy Brown:
O Mary Sue, o Mary Sue
Kto ciebie dziwaku zaprosił tu?

Doszło do tego, że ją popychali a dziewczyny przezywały.
Pytanie dla spostrzegawczych: Kto popychał Mary Sue?

Najbardziej złościło ich to, że Sakura się nie złościła,
Szyszko, złości mnie fakt, że się na mnie nie złościsz. Ogarnij się!
Nie złość mnie, bo się zezłoszczę, że się nie złoszczę!

nie płakała choćby ją wyzywali od najgorszych. Zawsze po jakimś okrutnym wydarzeniu
Np. okrutnie schowali jej worek z kapciami
Rysowali kutasy w zeszycie z religii.

uśmiechała się do wszystkich i odchodziła w milczeniu.

Teraz siedziała w ogrodzie i ze smutkiem myślała, że za chwilę będzie ciemno.
Zgodnie z odkrywczym hasłem wyznawców Kiny i Czarnej Kompanii: Ciemność zawsze nadchodzi
Mnie smuci pusta lodówka.

Uważała od zawsze słońce za swojego jedynego przyjaciela. Kiedy tak siedziała i patrzyła w krwawy zachód słońca coś się poruszyło w krzakach. To był czarny kot z dziwnym księżycem na czole.
Zwykle koty mają normalne księżyce na czołach, a ten był jakiś dziwny.
Może był zrobiony z sera?
Aż pokusiłam się o wizualizację:

Sakura go znała,
Ba, wszyscy znają Księżyc – towarzyski gościu.
Choć czasem jedzie edamskim.

to był kot Bunny, tej dzinej
Nadzianej?
Dzianej dziuni?
Dzianej dziuni nadzianej dzianiną!

dziewczyny z innej klasy. Sakura bardzo ją lubiła,
całą klasę!
Naszą Klasę!

bo miala w sobie jakieś tajemnicze piękno,
Uo fak.
Nasza Klasa ma śledzika.
To dlatego jedzie starą makrelą.

ale była zbyt nieśmiała, żeby do niej zagadać. Kot popatrzył na nią dziwnie
Co ja pacze… Albinoska siakaś! O_o
Zastanawiał się, czy nie rzucić w nią serem.

i znikł..

Kiedy wychodziła na ulicę, usłyszała krzyk. Dochodził z dziwnej mgły

W tym ficu wszystko jest dziwne!
Albo dzine.

na końcu ulicy.Pobiegła tam nie zastanawiając się, bo ktoś miał kłopoty! Pobiegła

Pobiegła, a potem znów pobiegła… przypomina mi to Tsubasę, który przez pół odcinka potrafił biec w stronę bramki, budząc emocję u wszystkich zebranych.
Chyba u Ciebie. Ja tam czekałam na bramkarza.

i zobaczyła dziwnego stwora,
Też dziwny! Nasz ziomek!

jakby wielki kwiat, który owijał korzeniami i liśćmi jakąś przypadkową osobę,
Ciocia May?
O, patrz, to nie była dziwna osoba, tylko przypadkowa!

która krzyczała z bólu. Sakura nie bała się, nie wiadomo czemu.
Była dziwna.
Ciągle myślała o kocie z serem na głowie.

Podbiegła bardzo blisko i wyciągnęła ręce w stronę potwora.
Tulaj mnie, dziwko!
Sakurka chce na rąsie!

Zaczęła krzyczeć:
-Odejdź, zostaw ją, stworzenie nocy! Sama nie wiedziała, skąd u niej te słowa.
Dziwne rzeczy wykrzykiwała, biorąc pod uwagę brak znacznika zakończenia ścieżki dialogowej.
Ja też nie wiem, skąd autoreczka wzięła tyle słów.

Zdawały się płynąć z samego środka jej duszy.
I wszyscy razem śpiewamy: Płonie ognisko w lesie…
Wtem harcerz idzie z wolna, Sakurko witam cię
twa dziwność mnie zachwyca, jak rankiem błyskasz się.

Poczuła przepełniającą ją moc,
Szmoc
I puściła pawia

jak wtedy, kiedy pielęgnowała kwiaty albo leczyła zwierzęta, ale sto razy mocniejszą.
Autoreczka zaczyna nam odjeżdżać. Zaraz się okaże, że bohaterka hoduje jednorożce i papataja nago po tęczy.

Jej dłonie zaczęły świecić, a włosy uniosły się, tworząc świetliste, przepiękne, falujące wstęgi, lekko falujące w powietrzu pod wpływem wypełniającej jej mocy.
Super Saiyan!

Ta moc wypełniła ją całą o zaczęła zmieniać jej ubranie, owijając ją ciasno wstęgami.
Super Saiyan Bondage Queen!!!!!111oneone
Wypełniła ją całą, oooo, zaczęła zmieniać jej ubranie, eeeee!

Na jej palcach pojawiły się pierścienie,
Różne-przeróżne. Nawet tłokowe.

Pierściennica

a zwykły mundurek szkolny zamienił się w prostą ale śliczną sukienkę.
I wszystko wiadomo.
Rushoffą w kffiatushki.

Kiedy transformacja się dokonała,
Autobots, transform!

Sakura zaczęła sobie przypominać zaklęcia i czary, które nosiła zawsze na dnie swej duszy.
To już chyba kolejna rzecz z tego dna. Niezły śmietnik ma tam dziewoja.
No. To też jest dziwne.

Zawołała:
-Słoneczne życie!!! a z jej palców wystrzeliły jasne promienie, które zraniły roślinę. Teraz zwróciłą się
Bułkę przez bibułkę

w stronę swej prześladowczyni,
Raz ją pyknęła i od razu posądzenie o prześladowania.
Nawet nie wiadomo, czy zraniła, bo tylko se wrzasnęła, że rani. Znowu się kłania brak zakończenia ścieżki dialogowej.

puszczając dotychczasową ofiarę. Okazała się nią Bunny, która leżała teraz na ziemi znieruchomiała z bólu. Sakura poczuła silne wzruszenie, kiedy zobaczyła, że roślina bardzo ją poraniła.
Dziękuję roślinko, dziękuję! Wzruszyłam się.
ale kogo poraniła? Sakurę, Bunny? Jak dotąd to jedynie roślina oberwała jakimś wrzaskiem.

Z tego bólu, którego nie rozumiała,
Ja też nie rozumiem wielu rzeczy tutaj, ale zaczynam się przyzwyczajać do tego stanu.
Wszystko jakieś dziwne i na dnie duszy.

zaczęła rzucać kolejnymi czarami, jednak nie szło jej to za dobrze.
Geffro!
Na potęgę Posępnego Czerepu!

Macki rośliny
Mira? To Ty?
Wiesz, brakowało mi wtedy kasy, a  miałam wybór albo gościnne wystąpienie w fanficu, albo rozbierana sesja w Playboy’u. Teraz wybrałabym Playboy’a…

sięgnęły do niej
W sensie  – do rośliny.
Do wnętrza jej duszy. Rośliny. Chyba.

i zaczęły boleśnie opinać jej ciało, wbijając się długimi kolcami.
Roślina-masochistka
Chciała znowu wzruszyć Sakurę.

Czuła, jak roślina zabiera jej życie, jak wypływa z niej krew. Zniknął gdzieś jej blask, a
blask krwi?
blask rośliny?
Mój blask łiiiiiiiiiiii    *^_^*

ubranie znowu stało się normalne. Była za słaba na tego potwora.
Ja jestem za słaba na tego fica…

Tymczasem wzszedł księżyc, wielki, ogromny.
I pot z niego spływa. Tłusta oliwa!
Ja to widzę tak:

Sakura spojrzała na niego z rozpaczą.
Stary, nie kap na mnie, co? To ostatnie moje ciuchy.
Ale maaamooo, ja jeszcze nie chcę iść spaaać…

Och, gdybyś był słońcem, na pewno byś mi pomógł, szeptała bezgłośnie. światło książeyca przesuwało się
Jak latarnie w więzieniach.
Te książeyce tak mają.

i trafiło na skuloną postać Bunny. Tymczasem roślina zamierzyła się ostrym liściem, by ją zabić.
Z liścia jej! Yeeah! Stówka na roślinne macki!
Ponownie: Bunny, Sakurę, sukienkę, roślinę, duszę?
Oj… po prostu wybierz sobie. To otwarte opowiadanie.

Sakura nigdy nie czuła się tak bezradna, nawet, jak ją bili i przezywali.
Choć worka z kapciami im nie wybaczyła.

Oczy zaszły jej łzami.Przez łzy zobaczyła jeszcze blask.To była Bunny, tak samo jak ona zmieniona!
Sailor Bondage
Przecież Sakura już nie była zmieniona… Miruś, ratuj…
Teraz to Miruś, a kto tego fica na nasz dysk wrzucił? 😛

Sakura poczuła, jak serce wypelnia jej miłość i radość. Bunny była Czarodziejką z Księżyca, o której tyle słyszała!
Mieli nawet na ten temat pogadanki na lekcjach wychowawczych.

Bunny szybko rozprawiła się z rośliną, która rozpadła się na miliony kawałeczków.
Czemu wcześniej nie mogła?
Wcześniej wzruszała się roślinnym bondagem, a tu jakaś dziunia przyszła i wszystko popsuła.

Sakura czuła ból, ale i tak była mniej ranna od Bunny, która upadła na ziemię.
Sakura zaś lewitowała.
Upadnięcie na ziemię z reguły robi krzywdę. Wiem, bo mnie boli kolano od tygodnia.

Czary wyczerpały ją całkowicie, straciła dużo kwri, która rozlewała się ciemnosrebżystą kałużą wokół Czarodziejki.
Ktoś tu ma fetyŻ krwi chyba.
Raczej fetysz kwri. Srebżystej.

Sakura przybiegła do niej, uklękła koło przyjaciółki.
Wspólny bondage wiąże ludzi i jest początkiem pięknych przyjaźni.

-Dlaczego? Dlaczego? Przecież ja jestem nic nie warta, niepotrzebna, a ty walczysz ze złem…Czemu mnie uratowałaś!
Siebie ratowała, sieroto.
Pewnie nawet cię nie zauważyła, dziwadło.

Bunny unisoła
Unisoła – japoński tytuł grzecznościowy, coś jak Senpai albo Sensei
Sensei Unisoła!

powieki i spojrzała na Sakurę. Światło księżyca tańczyło w jej przejrzystych źrenicach.
Widać jej było musk.
To był pewnie ten dziwny księżyc z kociego łba.

– Bo ty jesteś… szepnęła słabiutko – bo ty jesteś Czarodziejką Słońca, moją ukochaną.
Olać Taksido, jego potrzebuję tylko do robienia różowowłosych dzieci.
I to też tylko czasami.

Artemis mi powiedział, żeby cię chronic, bo ty dajesz życie…. ja jestem tylko… odbiciem twojego blasku… bez ciebie… nic nie ma sensu…
Patrz… to tak… jak… ten… fanfik…
Zaiste… azali

Bunny szepnęła cicho a jej oddech stał się niewyczuwalny
Wcześniej zalatywała czosnkiem.

Sakura patrzyła na Bunnyz niedowierzeniem. Ona? Słońcem? To niemożliwe szepnęła i popatrzyła na umierającą koleżankę.
Po co komu dialogi, skoro wszystko może być monologiem Mary Sue…
Niemożliwie szepnęła.

Czuła wyraźnie jej ciężar, ciepło jej stygnacego powoli ciała przyjaciółki. Przesuwała palcami po gładkiej skórze, szukając śladu srebrzystego blasku.
Jak kluczy do domu. Mi też ciągle się gubią, mimo że teoretycznie wiem, gdzie ich szukać.

Słońce i Księżyc, dwa przeciwieństwa, nie mogą się spotkać a wypełnione są miłością do siebie. Sakura poczuła brzemię tej ponadczasowej miłości.
Dostała po łbie gigantycznym penisem z nieba.
Poczuła brzemię miłości, a po 9 miesiącach  urodziła coś… co było dziwne… i miało głęboką duszę.

Bunny po transformacji była naga, a jej ciało było alabastrowo piękne.
Nie jakoś tam zwyczajnie piękne, tylko alabastrowo. I kij z tym, że jucha wypływała jej niemal z każdego otworu.
To była srebżysta jucha, albo nawet juha – mogła się podobać.

Sakura widziała brzydkie rany na skórze ukochanej.
To były alabastrowo piękne rany.

Postanowiła pocałować każdą z nich, by je uleczyć, tak, jak robiła to ze zwierzętami swoją mocą słońca, mocą życia.
Oj Banny, Banny, ale masz poranioną cipuchę!
Myślisz, że ze zwierzętami też tak robiła? Nic dziwnego, że koty na nią dziwnie patrzą…

płakała, całując swój księżyc, swoje przeznaczenie.
WTF?
Mój zdrowy rozsądek odbiegł z wrzaskiem.

Czuła, jak wychodzi z niej moc
Do widzenia.
W postaci wielkiego penisa. Penis musi być!

i coraz więcej sił, ale nie przestawała leczyć. Przykładała dłonie do ciała Bunny,
mac mac mac (a miała leczyć pocałunkami)
Bo jej dłonie miały usta.

Odmiana potwora z Labiryntu Fauna.

ale kiedy już nie było ran a Bunny dalej się nie ruszała, zapłakała z bezsilności.
Zakleiła jej przy okazji nos i usta.

Ale wiedziała co ma zrobić.
Podręcznik Sailorek, strona 576, rozdział 12

zaczęła się transformować, ale nie do końca. Zniknęło jej ubranie, a ona przywarła do ciała Bunny,
Gwałci nieprzytomną!
Czyli nie będzie jednak penisów?
Są za mało dziwne.

pozwalając, by reszta transformacji oplotła je obie.
Moja znajomość słowniczka erotycznego wysiadła. Jak nazywa się wiązanie wstążką dwóch lasek?
Seks niespodzianka.

czuła, jak ich ciała się stapiają w ogniu przemiany.
Ok… poprawka: wiązanie dwóch lasek i przypalanie ich.
Wybuchowa seks niespodzianka? Napal się napalmem?

Coraz bardziej traciła siły.
Odkąd czytam je traci. Zaraz po tym jak wszystko przestało być dziwne.
W międzyczasie wywlekała jeszcze coś z duszy.

Zanim się rozpłynęła w ramionach Czarodziejki z Księżyca, wyszeptała tylko swoje słoneczne imię Sol
oryginalne!
Mogła się nazywać Sunny, pasowało by bardziej do Bunny.

i wniknęła w Bunny, oddając jej swoją moc.
Przypominamy: szmoc
I mocz.

Kiedy Bunny obudziła się, nie pamiętała nic.
Niezła libacja była.
Czemu leżę nago na środku ulicy ze wstążką na kroczu?
Ociekającymi śliną w dodatku.

Tylko dziwiło ją, że na widok słońca od teraz czuła dziwny ból, tęsknotę w sercu.
A mnie ten fanfik tak zabolał, że czytać przez dwa dni nie mogłam.
Połączmy się zatem w bulu i nadzieji, że to ostatnie wiekopomne dzieło tej autoreczki.