Dziś coś dla erpegowców – jak NIE PISAĆ karty postaci. Nasz przykład bynajmniej nie jest gniotem językowym (choć do arcydzieła mu daleko), dostawałam gorsze rzeczy, pisane na odwal się – bez ładu, składu i pomysłu. Tutaj widać, że autorka się przykładała, może nawet wczuła w rolę, jednak zbytnie utożsamienie z postacią oraz brak pojęcia o czym się pisze, mogą spowodować katastrofę. Logiczną katastrofę.

Źródło: karta wysłana w ramach rekrutacji do sesji RPG Miry.

Komentują: Mira i Szyszka

KARTA POSTACI:
Imię(pseudo):
Issabell „Racca”

Pseudonim z dupy. Może autorka potem wyjaśni, a może nie.
Przez cc czy kk?

Nazwisko:
Southequ

Słodek?
Sołtek. Taki sowiecki Star Trek.

Charakter

Racca jest pewna siebie, ale też bardzo wrażliwa.

A co, normalnie osoby pewne siebie nie mogą być wrażliwe? Poza tym wypadałoby napisać na co wrażliwa – może chodzi o alergię.
Jest twarda, ale mokra.
Domina nimfomanka!

Ciężko jest jej się uporać z własną
psychiką, choć ukrywa to, jak tylko może.

To chyba dopisek od autorki.
But all the choirs in my head sang,
No oh oh, jak to śpiewała Florence.

Z pozoru wesoła, miła, ale też nie mająca
skrupułów dziewczyna,

Ideał Marry Sue
Psychopatyczny My Little Pony?

tak na prawdę dręczona jest nieustannymi wyrzutami sumienia.

Nie wiemy co zrobiła, że dręczą ją wyrzuty, ale to się kiedyś dowiemy… albo i nie – jak z pseudonimem.
Pewnie dręczy ją to, że jest miła.
Na prawdę i na fałsz.

Jest za to odważna i docenia wygasłą w tych czasach wartość miłości, przyjaźni i prawdy.

Ojej! Jakie to… banalne!
A na brzuszku ma narysowaną tęczę, która czasem świeci.

Nienawidzi kłamstwa, ale gdy nie ma wyboru, może nałgać jak z nut.

Czyli docenia prawdę jako wartość, ale nie znaczy to, że czyni ją swoją wartością. Wygodne.
Smeagol luuuubi dziewczynkę, prawda, mój Sssskarbie? Nie, nie, dziewczynka dobra, nie skrzywdzi Smeagola!

Dla świata jest zupełnie
inną osobą, niż tą, którą jest dla bliskich.

A to ci dopiero. Zwykle ludzi są tacy prości i zachowują się tak samo. Tylko Marry Sue posiadają głębię osobowości, która każe im cierpieć na weltschmerz, choć ci prostacy dookoła co mają tylko jedną osobowość, nazywają je emo <cierpiu cierpiu w mhrocznym kąciku>
A to dwulicowa zdzira.

Historia postaci

Isabelle urodziła się na obrzeżach metropolii.

Na polu kapusty!
Koło znaku “wkraczasz na teren zabudowany”.

Ciągłe wojny małych gangów,
podporządkowanych Big Bossowi lub Narlyss, odpowiedzialne były za niebezpieczeństwo
na ulicach.

Obrzeża miast z tego słyną, nie to co spokojne centrum miasta.
Słuchaj, stary, nie chcę cię zabić, ale zrozum, odpowiadam tu za niebezpieczeństwo…

Jej ojciec był gangsterem, na usługach tego, kto więcej płacił.

Jaki zawód panu wpisać w zeznaniu podatkowym? – Gangster-dziwka.
Szlachetni gangsterzy zawsze wybierają tego, kto płaci mniej.

Jej matka była
uczciwą, wrażliwą i uczuciową kobietą.

To też ciężki fach.
Tata-gangster, mama-święta, wiemy czemu córka świrnięta.

Isabelle ma też piątkę rodzeństwa.

Ciężko powiedzieć czy “ma też” skoro wobec rodziców używała czasu przeszłego. Chyba że liczymy też truchełka.
Może z innych rodziców?

Najmłodsza,
Cathrine, ma kilka miesięcy. Potem jest dwuletni Klaus, dziesięcioletnia Marine oraz
piętnastoletnie bliźniaki: Casper i Veroniqa.

To bardzo ważne informacje w karcie postaci.
A ja myślałam, że w karcie postaci najważniejsza jest postać i jej charakterystyki.
Stereotypy! Ze stereotypami trzeba walczyć.

Matka przekazała dzieciom najważniejsze wartości, jakimi jest przyjaźń, czy sprawiedliwość.

A potem przyszedł ojciec, przekazał swoje wartości gangsterskiej dziweczki i wszystko poszło się… turlać.
Nic dziwnego, że Izka to dwulicwa zdzira.
Racca. Taka raca z opóźnionym zapłonem.

Nie wiadomo, dlaczego wyszła za takiego człowieka, jakim był John.

Zapewne żeby ocalić inne kobiety – była w końcu taka dobra i szlachetna.
Zrobił jej szóstkę bachorów, nie miała czasu odejść.

Ponieważ ojca nigdy
nie było, sama opiekowała się grupką dzieciaków. Jeżeli coś w tych czasach można nazwać
normalnym, to właśnie ich życie. Przynajmniej do czasu. Isabelle chodziła do szkoły, ale
ze względu na ojca, rodzice innych dzieci nie pozwalali im spotykać się ani z nią, ani z jej
rodzeństwem.

Wtedy to nauczyła się być ninja, bowiem sztuka było chodzić do szkoły i nie spotykać innych dzieci.
Zaraz, cała okolica roi się od gangsterstwa, a tu cała szkoła ludzi bez skazy? Co to, komórka Ku-Klux-Klanu?

Trudno się zresztą dziwić…

Ja się dziwię. Wolałabym żyć z okolicznym bandziorem w komitywie.

Z tych przelotnych znajomości,

Ee tych czyli jakich?
Aaaa, to szkoła magii była, taki Ziomalski Hogwart! Dzieci tam latały na miotłach!
Albo to po prostu było gimnazjum i ciągle ktoś kogoś przelatywał.

najbardziej zapadła jej w pamięć Kimberly. Uciekła ona z
patologicznego domu,

O jeżu!
Miał zboczone cegłówki, a parapety miały problemy z alkoholem.

gdzie ojciec ją bił i molestował, a matka ćpała. Razem z matką dały jej
schronienie.

Ale kto? Matka i LSD?
Matką przełożona...

Przez parę tygodni dziewczyny bardzo zaprzyjaźniły się.

BARDZO.

Jednak pewnego dnia, ojciec Isabelle przyszedł na noc do domu.

Święto lasu!
W dzień przyszedł na noc – sprytne!

Gdy zobaczył Kim, zaraz wyszedł.

Pewnie skojarzyla mu się z Kim Kardashian.
Ojej, goście, a ja taki nieuczesany, krwią zalany…

Następnego dnia wpadł ojciec dziewczyny, pobił ją i zabrał.

Wpadł przez okno, zdzielił dziewczynę maczugą i ciągnąc za włosy zabrał do swojej jaskini… znaczy domu.
Cały dzień mu to zajęło, pewnie patologiczny dom go gwałcił poręczą i nie chciał puścić.

Niedługo potem, Isabelle dowiedziała się,
że Kimberly podcięła sobie żyły. Jej rodzice znaleźli ją półżywą. Ojciec ją jeszcze pokopał.

Prądem?
Do bramki.
Wciąż lepiej niż reprezentacja… :/

Zmarła…
Poznała też chłopaka z sierocińca.

Po tym jak zmarła. Nawiedzała go.

Michaela. Mieli wtedy 15 lat.

Wspólnie? Ale tak po połowie czy np. 13 i 2?
W zawieszeniu.

Uratował ją z strzelaniny pomiędzy małymi gangami.

Duże gangi od razu walą do siebie z granatników i moździerzy
To były gangi wkurzonych wiewiórek.

Zaprzyjaźnili się, potem zakochali…

Z gangami?!!!
Z wiewiórkami.

W wieku 18 lat zaręczyli się. Był wspaniałym, mądrym i uczciwym człowiekiem.

Ale kto? Szef gangu?
No przecie mówię, że wiewiórka.
Alvin i wiewiórki! Już czaję.

Mało teraz takich na świecie. Była w
nim zakochana po uszy, dogadywał się z jej rodziną.

O, więc pan jest tym gangsterem-dziweczką? Dam panu stówkę za każdą noc z pańską córką.
Kopsnij szluga, tatuś, potem pójdziem w tango.

Wszystko było idealnie. Dopóki jednak
sprawy ojca nie zaczęły przenikać do ich spokojnego życia i zaczęło je powoli miażdżyć…
Nic nie wiedzieli o długach „głowy rodziny”. Brał pożyczki od jednego z gangów. Na broń,
dragi, alkohol…

Chyba powinni się zaniepokoić, gdy tatuś po raz kolejny wracał do domu ze skrzynką szkockiej i małym arsenałem.
Nie wracał do domu przecież, raz wrócił i patrz, kogoś pokopało.

W końcu brakło mu jednak pieniędzy na ich spłatę. Bandyci zaczęli mu
grozić,

O ti ti, niedobry ti.

więc jako zapłatę obiecał im córkę do wykonywania brudnej roboty.

Prania majtek? Jeśli tak, to polecam członków Akatsuki .

Dziewczyna miała potencjał, wystarczyłoby ją tylko porządnie „podszkolić”.

Szkolny ninja.
Potencjał do czego??

Decyzja zapadła, a następnego dnia po Isse

Kogo?
Lassie. Taki pies.

przyszły te bandziory. Wtedy rodzina dowiedziała się o długach
Johna. Michael próbował ją bronić.

Widać rozgościł się chłopak u nich na stałe, skoro był przy wszystkim.
Aż widzę tą scenę – sielska, amerykańska kuchnia, wszystko na błysk, rodzinka czyściutkich dzieci siedzi przy stole, wszyscy paciorek zmawiają, a tu nagle bach, jakieś brudasy w zabłoconych butach…

Zastrzelili go i zagrozili zabiciem rodzeństwa.

Pozostał jednak niewzruszony na te groźby, wtedy zorientowali się, że grożą trupowi.
A on im na to, że nie ma rodzeństwa i mogą mu skoczyć.

Poszła bez przymusu…

Przymus zostawiła w pudełku na buty pod łóżkiem.

„Szkolenie” trwało parę tygodni.

W cudzysłowie wzięte… no, no to ci musiało być szkolenie. Wykłady z bondage’u, Warsztaty z głębokiego gardła i Konwersatoria oralne.
Kolokwia z lubrykacji, seminaria z biczowania i magisterka z seksu tantrycznego.

Isabelle bardzo się zmieniła. Przynajmniej zewnętrznie.

Ciągle miała coś na twarzy.
Alvina i wiewiórki.

Z pamięci całkowicie wymazała to, co się z nią działo w tym czasie.

To faktycznie zmienia wygląd zewnętrzny… a nie, czekajcie. Co ma piernik do wiatraka?
Jak robisz złe rzeczy, to parchy wyskakują, nie wiedziałaś o tym?
To powinnyśmy dawno być jak purchawki-parchawki obie, wiesz?
Ja mam portret Doriana Greya w piwnicy… i Doriana również.

Na początku, pomiędzy
jednym laniem

spermy

, a drugim, zapytano ją o imię. Odparła krótko. Racca.

Te, facet, to którą córkę mamy wziąć?
Eeee… no, tą, taką, co ma potencjał.

Nie bez wyrzutów
sumienia zaczęła zabijać, czy jak wolała to nazywać, sprzątać po innych. Znienawidziła ojca,
zerwała kontakty z rodziną…

Wolała spędzać wolne popołudnia i weekendy na wieczorkach tanecznych i czytaniu poezji.

Nie chciała ich narażać swoją obecnością. Tylko czasem z
daleka przyglądała się, jak jej rodzeństwo idzie do szkoły, lub na spacer.
Z czasem przyzwyczaiła się. Przydzielano jej co jakiś czas grupy,

Czego? Żelków?

ona sama nigdy się nie
opowiadała ani po stronie Narlyss ani Big Bossa. Zaczęła pić ,

To uwarunkowane biologiczne. Pijemy żeby żyć. Serio.
Patologiczny dom jej podsuwał wódkę w doniczkach i whiskey w rynnach.

ale w pracy zawsze była i jest trzeźwa.

W pracy… może jeszcze kartę podbija? A po 3 trupku, siada na jeszcze ciepłych zwłokach i wyjmuje drugie śniadanie?

Nie mogła pozwolić sobie na błąd. Po pierwszym i z resztą

Dużo tej reszty?

ostatnim, znaleziono Klausa z kulką w głowie.

Trza było patrzeć, gdzie strzelasz, idiotko.

Chyba wtedy zakończyła wszelkie kontakty z rodziną.

Chyba o tym pisałaś.
Jak widać, na niewiele się to zdało.

A teraz zapraszamy wszystkich Mistrzów Gry do składania zapotrzebowania na tak wyśmienitą bohaterkę, jaką jest Racca.
Proszę się nie tłoczyć, napisać podanie w trzech egzemplarzach (w tym jedno cyrylicą na cedrowej desce).