Czasami twórcom fanfików nie wystarczy dokonywanie gwałtów gramatycznych na bohaterach, mało im psychicznej kastracji postaci – wtedy wprowadzają postać dodatkową, mającą wiele cech wspólnych z samą autorką ( fanfik typu self-insert). Zazwyczaj to dziewczę, do której główny bohater zaczyna pałać namiętnością lub  po prostu jest uber-mega-zajebistyczna. Takie coś nazywa się Mary Sue, na (wątpliwą) cześć pierwszej panny, która postanowiła odreagować swoje kompleksy w świecie fantazji. Mary Sue nikogo nie oszczędza. Nawet Szatana Serduszko.

Autorki nie zdradzamy, bo jest osobą sławną/bogatą/piękną/zmądrzała/penis (niepotrzebne skreślić).


„Dragon Ball Gw”

Komentują: Szyszka i Mira

ROZDZIAŁ 1

Niedobrze, to sugeruje, że są kolejne.

Życiorysy postaci z DB(Dragon Ball’a dla CKM’ów)jest już tak
oklepany ,że nie powiem co ,więc
postanowiłam trochę nagiąć realia tej mangi i wpleść nową
osóbkę

MARY SUEEEE!
Ależ skąd ten pomysł? To będzie zupełnie obca autorce postać. 😀

(może i nie tylko jedną ,nie wiem
bo na razie nie mam specjalnego planu tego fanfic’a ,piszę na
żywca).

A ja na zimnego Lecha.
Mi ten apostrof sugeruje światowy charakter. Heineken conajmniej.

No dobra ,to teraz wyobraźcie
sobie ,że DB”Z” skończył się i zaczyna się seria „Gt” ,a
właściwie „Gw” ^_^ :

Nie wiem, czy mi wyobraźni starczy…
Ja póki co nadążam… chyba.

Była zwykła ,księżycowa noc .Piccolo ćwiczył sobie na
jakimś zadupiu .

Grunt to szacunek do bohatera.
Klimatyczny i rozbudowany opis krajobrazu rodem z powieści sienkiewiczowskich.

Miał już dość
towarzystwa Dendego ,który wpatrywał się w niego „zakochanymi”
oczkami(bez komentarza).

Jak wyglądają zakochane oczka bez komentarza?
A jak wyglądają z komentarzem? Nie wiesz, a się czepiasz!

Właściwie pora była dość późna ,zaczął kropić deszcz
.Piccolo dalej ćwiczył.

Deszcz go kropi, a on nic. Uparty taki.

– „Dlaczego choćbym nie wiem jak się starał nie mogę
dorównać tym p********* Saiyanom?!

Ani “pierdolonym”, ani “pojebanym” nie pasuje…
Pasuje “promiennym”

-myślał-
Co w nich jest takiego specjalnego?!

Te wszystkie gwiazdki za “p”.

Przecież swojego czasu
dorównywałem Gokou ,rozwijałem swoją
siłę razem z nim ,a mimo to czuję jakbym porównywał kota z
lwem!”

To może przestań liczyć im łapki i wąsiki, a zacznij trenować, co?
Ale one są takie kawaaaaaiiiiii!

Jakby w odpowiedzi na jego rozterki rozpętała się burza .

Burze nie lubią porównywania kotów z lwami.
To takie widowiskowe!

Pioruny
co chwilę rozświetlały niebo

a zimny deszcz
spływał
po białym wierszu
kapusta.
Zapalamy światełko i gasimy, zapalamy… i gasimy!

(Czujecie tą atmosferkę niepokoju i grozy? Hehehe ja też nie ,no
ale tak to powinno wyglądać).

Nie, nie powinno.
Przynajmniej odrobina samokrytyki.

Nagle Piccolo znieruchomiał ,z niepokojem przyglądając się
niewielkiej postaci ,która wyłoniła
się z pobliskiego lasu .Ku zdumieniu nameczańskiego wojownika było
to dziecko .Dziewczynka ,

MAAARYYY-SUE! MA-RY-SUE!!!
A może to czerwony kapturek?

niestarsza niż Songohan ,kiedy walczył z Cellem .Nie wyglądała
jednak na zwyczajne dziecko ,nie z
tymi oczami…takimi rozumnymi i smutnymi ,niczym u starca ,który
wszystko już w życiu widział i
nic nie jest w stanie go zaskoczyć .

Mój poziom zniesmaczenia kiczem jest over 9000.
Przynajmniej nie są głębokie albo legendarne.
Tak, tam poziom kiczu jest 9000×9000.

Picc zmierzył jej siłę.5
jednostek ,czyli tyle ile normalne
dziecko powinno mieć

Over 9000!!!
Ha! Szatan Serduszko Cię zdradził! Tylko udajesz zniesmaczoną, a tak naprawdę wciąga Cie ten fic. 😀
Kochałam się w Szatanie Serduszko. I Vegecie też.
A więc co go tak niepokoiło w tej
dziewczynce?

Oczy starca, które trzyma przy sobie?

– Kim jesteś? -zapytał

To blisko podeszła, skoro nie musiał krzyczeć. Kiepsko z jego intuicją.

– Jestem Ziemianką .

A ja szałasem.

Mam na imię Shiva. Mieszkam w Satan City.
-odpowiedziała dziewczynka nadal
patrząc Piccolo w oczy.

A kiedy zaczęła?

– Ukrywasz coś przede mną. Jesteś „inna”. -powiedział po chwili
wahania.

Lesbijka, jak Szczukę kocham.
Zawahał się, może bi.

– Nie ukrywam .Urodziłam się na Ziemi. Moi rodzice są zwyczajnymi
jej mieszkańcami.-w tym momencie
spuściła wzrok

Upuściła oczy starca.
Może to szkła kontaktowe?

– -Nie wiem czemu taka jestem.-dodała pod nosem.

W sensie normalna?
Nie, less lub bi.

– Czego chcesz ode mnie? -Nameczanina przerażało uczucie jakie
czuł patrząc w umysł dziewczynki

Przez oczy, ani chybi.
Nie rozumiesz! Pamiętaj, że Picca łączyły uczucia tylko z Gohanem, a tu nagle wszedł w inny umysł i zrozumiał, że można lubić też dziewczynki. Może akurat obalał mit kapusty…

(tak ,tak on to potrafi!).

Achievement unlocked: umiejętność naginania realiów świata do własnego widzimisię.

Tyle sprzeczności naraz nie spotkał w
żadnej poznanej dotąd postaci.

Za mało kobiet spotykał.

Dziwiło go też ,iż po mimo takiej rozbieżności charakterów

To już znał jej charakter. Pewnie nastawienie do wiary i polityki również.

,czuł z nią pewnego rodzaju wspólnotę ,
może nawet większą niż z Songohanem!

Zawsze podejrzewałam, że Piccolo był lesbijką.
W duchu jest po prostu małą, słabą dziewczynką.
I tak go kocham.

– Chcę żebyś mnie uczył.-odpowiedziała Shiva.

– Dlaczego ja?

– Śniłeś mi się.-oczy dziecka żarzyły się wewnętrznym
światłem(ale to brzmi!)

Prawie tak źle, jak komentarz w nawiasie.
Autorka pewnie długo nad tym myślała i dopomina się pochwały.
Mogę pochwalić użycie słowa żarzyły w poprawnym kontekście.

– Ty obudzisz we mnie moc. -mówiła- Choć ktoś inny z
potężnego rodu ją rozwinie…

W sensie ty mnie rozdziewiczysz, ale używać będzie ktoś inny?

– „Gokou”- od razu pomyślał z uczuciem goryczy Picc.

Ale przecież zawsze można na dwa baty…

– Nie znam cię.-powiedział wolno Piccolo -Czuje jednak ,że
powinienem ci pomóc…I choć to
nierozsądne ,nie mogę się temu przeciwstawić.

Rany, dwie dziewice… chcem a bojem siem, nie chcem, ale muszem…
Zaraz się dowiemy, że wszystko dlatego, bo jakiś bóg tak chce.

– To siła przymusu.-oczy dziecka i Nameczanina znów się spotkały

A nie mówiłam!
Mary Sue wszystkich fanfików posiadają zdolność naginania woli bohaterów do ich durnych pomysłów. A ja się pytam, gdzie jest seks?

.Długo patrzyli na siebie w
milczeniu(zdążyłam nawet wyskoczyć do kuchni po kawkę hehe)

(mogłaś przy okazji zostawić tam głupi komentarz w nawiasie)
(i zrobić siusiu hihi)

.W
końcu nasz zielony przyjaciel
przemówił:

(a mi się zachciało kupkę, ale postanowiłam jeszcze przetrzymać haha)

– Nazywaj to jak chcesz ,ja wiem ,iż musze poświęcić co najmniej
5 lat ,ażeby przekazać ci całą
moją wiedzę…

Z wrażenia przecinki pospadały w złe miejsca.
Iż azali li czepiasz się Szyszławo.

– Nie mamy tyle czasu -Shiva była bardzo poruszona-Zaprowadź mnie do
„Specjalnej sali treningowej
w pałacu Dendego”.

Chińczycy na takie rzeczy mówili “zabawa w tylnym ogrodzie”…
Pokoik bdsm?

– Skąd? -jąkał się Picc ,a gały wylazły mu z orbit

I upadły koło oczu starca.

-Skąd
ty o niej wiesz?! I o pałacu Dendego?!

Bo Mary Sue rodzą się z pełną wiedzą na temat świata przedstawionego.

– To też było w moich snach. -odpowiedziała spokojnie
dziewczynka-Nie rozumiem tego ,ale wtedy
słyszałam głos ,który mówił :”Musisz trenować .Szybko
,czas płynie .Musisz trenować w specjalnej
sali …”

Za stara chyba jestem, cały ten dialog mi się zbereźnie kojarzy…

„Serducho” jeszcze raz spojrzał w błękitne oczy Shivy.

Łeee, przestały świecić.
Te na twarzy czy na trawie?

– „To dziecko nie przeżyje nawet doby w Sali ,jest za słabe.
-myślał- Jeśli nawet pozwolę na
„specjalny trening”

“Specjalny trening” to eufemizm rodem z hentajów, oznaczajacy zbiorowy gwałt i dużo skóry, sznurków i pejczyków.
Pierwszy chyba był de Sade z trenowaniem sobie córeczki na kochankę.

,muszę ją do tego przygotować .Pół roku
chyba wystarczy ,przy założeniu
oczywiście ,że ta mała ma jakiś talent.”

Głębokie gardło, drobne żebra lub chociaż umie szpagat.

– Więc postanowione. -powiedział na głos-Lecimy do pałacu!

Shiva zamrugała oczami ,jakby w jednej chwili uświadomiła sobie
ogrom całej sytuacji.

Spojrzała na jego spodnie w kroku i dotarło do niej znaczenie “specjalnego treningu” przy jego ogromie “sytuacji”.
Taki mały Nameczanin, a taki… ogrom sytuacji.

– Jest pewien problem…-powiedziała nieśmiało spuszczając
wzrok.

Mam miesiączkę.

– Jaki? -Picc zmarszczył swoje wydatne czoło(Ups! Pomyłka
,”wydatne czoło” ma przecież Vegeta ,
choć ja i tak twierdzę ,że to wodogłowie ^_^).

Autoreczko, za mniejsze bluźnierstwa wieszano na palach.
Szyszku… jak się wiesza na pal? 😀
Tak, jak nabija na szubienicę.

– Zapomniałam się spakować i zapytać rodziców „czy
mogę?”.-wysepleniła pod nosem.

Sepleni? Już coś mamla w buzi?
Trenuje!

*GLEBA*

To Piccolo zabrał się za specjalny trening, rzucając bohatercię na trawę i uświadamiając ją organoleptycznie o ogromie sytuacji.

Mraauk ^_^

THE END OF ROZDZIAŁ 1

Powinno być 111!!!!oneoneone.

P.S. Jeszcze tu wrócę! Buahehehehehehehe!

Nie sądzę.
Chyba się mylisz Szyszku… 😉